Piątek, 5 czerwca 2020

Jak ułatwić sobie prace w gospodarstwie? O swojej pasji inżynier-amator

2020-04-17 12:00:00 (ost. akt: 2020-04-18 07:40:32)
Tomasz samodzielnie zrobił łuparkę

Tomasz samodzielnie zrobił łuparkę

Autor zdjęcia: Alina Laskowska

Podziel się:

W spokojnej okolicy u zbiegu wsi Tomaszwo, Otręba i Wielkie Bałówki w gminie Kurzętnik, mieszka Tomasz Anzel z żoną Edytą, który produkuje urządzenia według swojego, autorskiego pomysłu. To „złota rączka” z głową pełną pomysłów.

Obejście pana Tomasza to rzucający się w oczy ład i porządek. Gdy podejdzie się bliżej, widać sporo maszyn rolniczych. Czuć, że coś tu się dzieje. A dzieje się wiele, o czym Tomasz Anzel opowiada z dumą i uśmiechem na twarzy.
— W głowie rodzą mi się przeróżne pomysły. Nie wszystkie realizuję, bo nie wszystko się opłaca. Ale jeśli widzę realny sens, to tworzę. Panel słoneczny przed moim domem samoistnie się obraca zgodnie z położeniem słońca. Pewnie można to kupić, ale ja zrobiłem sam. I mam za darmo prąd, który zasila ledowe żarówki w domu i nawet do nagrzania wody daje radę – opowiada mężczyzna.
O elektrycznym rowerze było już głośno. To wynalazek, który doczekał się modyfikacji. Trójkołowy pojazd, z koszyczkiem na zakupy, zasilany akumulatorem wozi pana Tomasza na przykład na pole. To taka przyjemna zabawka, ale też ekonomiczna i pożyteczna. Gdy chce pojechać na pole zobaczyć jak kwitnie, to wskakuje na elektryczny rower i w drogę.

http://m.wm.pl/2020/04/orig/93272845-1220873441578637-6932770887322042368-n-622714.jpg

— Do tego roweru tylko kilka elementów kupiłem. Dla mnie satysfakcją jest samodzielna praca. Wtedy efekt cieszy jeszcze bardziej — opowiada mieszkaniec Wielkich Bałówek.
W królestwie rolnika – konstruktora, czyli w warsztacie, krąży biały kot z rudymi plamkami, który bacznie obserwuje swojego pana. To miejsce, gdzie powstało wiele fantastycznych maszyn i urządzeń, które ułatwiają codzienne życie. Najnowszym dziełem pana Tomasz jest łuparka. Imponujące urzędzie, które wielkie bryły drewna łupie na drobne kawałki. Genialne rozwiązanie i niesamowita wygoda. A do tego perfekcyjne wykonanie.

http://m.wm.pl/2020/04/orig/93550006-576501389891204-1021082557128638464-n-622715.jpg
— Jak ktoś lubi rąbać drewno siekierą, to w porządku. Jednak moja łuparka to wielkie ułatwienie. Życie trzeba sobie ułatwiać. Zrobiłem to urządzenie w całości własnoręcznie. Od pomysłu do realizacji. Myślę, że kosztowało mnie połowę mniej, niż gdybym kupił gotowe. Po prostu lubię to robić — opowiada wynalazca.
Pani Edyta, żona pana Tomasza, kibicuje mężowi i nagrywa filmiki z prezentacji dzieł męża, które można obejrzeć w internecie. Bo maszyna ze świetnego pomysłu, perfekcyjnie wykonana, dopiero w użyciu świadczy o geniuszu twórcy.
Pole jest, zwierzęta są, silosów nie widać, bo … ukryte są w stodole. Kolejne genialne rozwiązanie, które prezentuje Tomasz Anzel.
— Zbudowałem dwa silosy, które znajdują się w stodole. Na podwórku mam czysto. Przywożąc zboże z pola nie muszę łopatą wrzucać wszystkiego do stodoły. Z metalowych blach powstały silosy. Nie musiałem robić im dachu, bo dach jest stodoły. Oszczędność pieniędzy i czasu. Najwięcej czasu zajęło nawiercanie blach, setki dziur i śrubek. Potem blachy odpowiednio wygiąłem, skręciłem i powstały dwa duże silosy pod dachem stodoły — zdradza nasz rozmówca.

http://m.wm.pl/2020/04/orig/93930452-242114027159440-2679125720784961536-n-622716.jpg

Ciekawostką jest ciąg dalszy pomysłu. Bo sam silos to jedno, ale proces napełniania go i potem rozdrabniania zboża to już coś innego. Łatwo przewidzieć, że „inżynier — amator” znalazł na to sposób. Żmijki, wagi, pełna elektronika. Wystarczy, że pod drzwi stodoły podjedzie przyczepa zboża, a reszta dzieje się sama. Żmijka zasysa zboże niczym odkurzacz i wciąga je do silosów. Potem, w zależności od potrzeb, zboże wędruje do odpowiednich miejsc, gdzie czekają kolejne wynalazki.
— Praca w gospodarstwie nie jest lekka. Zatem jeśli można sobie jakoś życie ułatwić, ja to robię. Trochę z oszczędności, a o wiele bardziej z pasji — opowiada Tomasz Anzel. — Od dziecka lubiłem mechanikę i interesowało mnie działanie wszelkich urządzeń — dodaje.
Wszystkie rzeczy, które pan Tomasz stworzył, są perfekcyjnie wykończone. Najnowsza łuparka czy dwa silosy ukryte w stodole są estetyczne i wyglądają jakby właśnie przyjechały z fabryki. Pozostałe cuda także. Widać, że włożona została w to ogromna praca, jednak przede wszystkim serce.
Tomasz Anzel to skromny człowiek, który ma genialne pomysły, wielki fach w ręku i olbrzymią wiedzę. Pasjonat, trochę wizjoner i z pewnością ciekawy człowiek, który w swoim garażu zmienia standardy pracy w gospodarstwie i z ciągłym uśmiechem na twarzy opowiada o swoim technicznym zapale.

Alina Laskowska



Polub nas na Facebooku:

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB