Nawet 50 proc. białka roślinnego może być produkowane w Polsce. Podniesie to bezpieczeństwo żywnościowe kraju. Tak twierdzą członkowie klastra Agroport. 25 stycznia wysłali w tej sprawie apel do premiera.
Uniezależnić do importu
Jego autorzy: prof. dr hab. Wojciech Święcicki i dr Wojciech Mikulski z Polskiej Akademii Nauk w Poznaniu; prof. dr hab. Jerzy Szukała, prof. dr hab. Andrzej Rutkowski i prof. Michał Jerzak z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu oraz prof. dr hab. Jerzy Księżak z Instytutu Uprawy Nawożenia i
Gleboznawstwa w Puławach są zaniepokojeni o „bezpieczeństwo białkowe” kraju i w swoim apelu piszą: „Pozwalamy sobie zwrócić uwagę na zagadnienie bezpieczeństwa żywnościowego, a w szczególności bezpieczeństwa białkowego kraju. Dla produkcji mięsa drobiowego i wieprzowego importujemy każdego roku ponad 2 mln ton śruty sojowej (wysokobiałkowy składnik pasz) o wartości około 4 mld zł.
Na jednej tonie roślin strączkowych 50-60 zł
Dopłaty do powierzchni uprawy roślin strączkowych były głównym czynnikiem zachęcającym rolnika, jednak znaczną ich część przeorywano na zielony nawóz. Od 2017 roku warunkiem otrzymania dopłaty jest zbiór nasion. Ponieważ w przepisie nie określono wysokości zbieranego plonu, ten nowy warunek nie ma istotnego wpływu na podaż surowca. Nie mniej od pewnego czasu notujemy spory wzrost produkcji nasion roślin wysokobiałkowych.
Mogłaby pokryć 40 proc. produkcji
Obecnie w Polsce zapotrzebowanie na paszowe białko roślinne w ok. 20 proc. pokrywane jest z rodzimych źródeł. Zakładając, że cała krajowa produkcja białka zostałaby zagospodarowana w Polsce to pokryje ona ogółem 40 proc. potrzeb. W świetle dzisiejszego stanu wiedzy ta ilość białka mogłaby zostać wykorzystana na produkcję pasz dla drobiu i trzody, co w konsekwencji umożliwiłoby zmniejszenie importu białka o 40 proc. Jednak eksport poekstrakcyjnej śruty rzepakowej (0,7 mln ton/rocznie) i nasion roślin strączkowych (70-100 tys. ton/rocznie) zmniejsza dyspozycyjną ilość rodzimego białka o 12 proc.
— Firmy te na spotkaniu w Poznaniu wiosną 2017 roku zadeklarowały większe wykorzystanie krajowych surowców białkowych pod warunkiem, że będą to duże, jakościowo jednorodne partie. Takie partie surowca białkowego można uzyskać z poekstrakcyjnej śruty rzepakowej, natomiast produkcja nasion roślin strączkowych, z uwagi na specyfikę polskiego rolnictwa jest rozdrobniona, a średnia plantacja wynosi kilka hektarów — wyjaśnia Rafał Banasiak.
— Zorganizowanie Narodowego Celu Wskaźnikowego (NCW), który określałby ile rocznie krajowych surowców białkowych każda wytwórnia pasz winna wykorzystać do produkcji, by w kraju osiągnąć samowystarczalność białka roślinnego na poziomie 50 proc. Pozwoliłoby to ograniczyć eksport poekstrakcyjnej śruty rzepakowej i zwiększyć podaż nasion roślin strączkowych. Wyliczenia wskazują, że wielkość NCW należy obliczać dla każdego roku osobno według ustalonego algorytmu np. dla 2018 roku określono go na poziomie 10 proc.
t.mironski@gazetaolsztynska.pl



Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie
Dodaj komentarz Odśwież
Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez