Poniedziałek, 18 grudnia 2017

Jagnięcina wraca na nasze stoły

2017-09-14 14:10:00 (ost. akt: 2017-09-27 10:49:18)

Autor zdjęcia: Sławomir Kędzierski

Podziel się:

LUDZIE/// Barbara Niedziejko z podgiżyckich Sołdan najpierw postawiła na ekologiczną uprawę warzyw. Trochę później w jej gospodarstwie pojawiły się owce. Też są ekologiczne, bo wypasają się na łąkach, które nie znają nawozów sztucznych.

— Jak zaczęła się pani przygoda z ekologicznym rolnictwem?
— Mamy niewielkie, liczące dwadzieścia kilka hektarów gospodarstwo. Wielkich możliwości na takim areale nie mamy, więc trzeba było się na coś zdecydować. Jestem rolnikiem z wykształcenia i świadomie zdecydowałam się na uprawy ekologiczne. Wiedziałam czego można się spodziewać. Zajmujemy się tego rodzaju uprawami już od 2005 roku. To już dwanaście lat doświadczeń, a chociaż mam wykształcenie rolnicze, to nigdy wcześniej nie myślałam, że będę w życiu zajmowała się rzeczywiście rolnictwem, ale po latach oceniam, że to była dobra decyzja.

— W swoim gospodarstwie uprawiacie ekologiczne warzywa i hodujecie owce.
— Warzywa były pierwsze. Każdy, kto spróbował na przykład marchwi z takiej uprawy, dostrzeże różnicę w smaku i zawsze wybierze marchew uprawianą ekologiczne, bez pestycydów. Warzywa można u nas kupić wprost w gospodarstwie.

— Dość powszechna jest opinia, że plony z upraw ekologicznych są zdecydowanie niższe, od upraw, gdzie nawozy sztuczne są na porządku dziennym.
— To nieprawda. Różnice są, ale niewielkie. Na pewno nie jest to kilkakrotnie mniej jak się powszechnie uważa, a warzywa nie wyglądają gorzej. Stosujemy tylko nawozy naturalne, warzywa uprawiamy na redlinach. Jedyny kłopot to pielenie. Nie stosujemy środków przeciwko chwastom, więc nie ma innej drogi jak ręcznie wszystko opielić. Robimy to sami, pomagają nam znajomi czy rodzina. A czasami trzeba to robić nawet kilka razy w sezonie. Ale dzięki temu burak z naszego gospodarstwa smakuje jak burak, a ogórek jak ogórek.

— Rozumiem, że macie stosowne certyfikaty.
— Oczywiście. Nasze gospodarstwo jest certyfikowane. Certyfikat zgodności – bo tak nazywa się dokument potwierdzający prowadzenie produkcji ekologicznej – wystawiany jest na jeden okres wegetacyjny. W trakcie trwania sezonu przeprowadzane są kontrole, czy rzeczywiście przyjęte zasady są przestrzegane. Niedawno miałam kontrolę zarówno upraw, jak i budynków. Warzywa do kontroli są pobierane wprost z gruntu i wysyłane do laboratoriów, gdzie są badane na zawartość różnych związków chemicznych.

— A owce? Owce też mogą być ekologiczne?
— Obecnie mamy 250 matek. Owce wypasają się na łąkach uprawianych w naturalny sposób. I w tym przypadku przestrzegamy zasad ekologii. Hodujemy je przede wszystkim na mięso. Dlatego o powodzeniu hodowli decyduje cena mięsa, głównie jagniąt. A ta utrzymuje się na dobrym poziomie, zatem i cała nasza hodowla funkcjonuje z powodzeniem od lat.

— Panuje dość powszechne przekonanie, że na Mazurach hodowla owiec jest trudna, a nasz klimat i położenie sprzyjają chorobom zwierząt.
— Moje doświadczenia tego nie potwierdzają. Przy zachowaniu podstawowych zabiegów pielęgnacyjnych – jak przy wszystkich zwierzętach hodowlanych - jesteśmy w stanie zapobiec chorobom. Ja przynajmniej z tym nie mam większych problemów.

— Teraz można kupić u pani warzywa. Niedługo także jagnięcinę.
— Tak, jestem w trakcie budowy i urządzania masarni. Skorzystałam z dofinansowania ze środków unijnych, którymi dysponuje Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Liczę, że masarnia ruszy już w grudniu 2017 roku. Teraz czekam na zatwierdzenie środków na zakup urządzeń do masarni. W obiekcie zostanie również uruchomiona wędzarnia, będą więc produkowane wędliny. Już za kilka miesięcy w moim gospodarstwie będzie można kupić jagnięcinę.

Sławomir Kędzierski
s.kedzierski@gazetaolsztynska.pl

Wierzymy w zdrową żywność: Nasz region powinien kojarzyć się ze zdrowiem i dobrym nastrojem. Nie tylko w kontekście turystyki, ale też i rolnictwa. Zdrowa żywność i zdrowy styl życia idealnie bowiem pasują do Warmii i Mazur. Nasi producenci zdrowej żywności ciągle jednak są mało znani. Chcemy to zmienić. Wierzymy, że nasza zdrowa żywność może stać się tak samo rozpoznawalna, jak nasze jeziora czy lasy.

Dlatego właśnie rozpoczynamy kampanię „Smaczne. Zdrowe. Nasze”. Na portalach rolniczeabc.pl, gazetaolsztynska.pl, mojemazury.pl oraz w „Gazecie Olsztyńskiej” zaprezentujemy kilkunastu producentów zdrowej żywności. Wierzymy, że ta znajomość będzie dla nas wszystkich ciekawa i korzystna.

Znacie kogoś, kto produkuje smaczną i zdrową żywność? Prosimy o kontakt: https://www.facebook.com/hrywna
Anna Uranowska, Rolnicze ABC
Igor Hrywna, Gazeta Olsztyńska




Polub nas na Facebooku:

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB