Poniedziałek, 24 lipca 2017

Tajemnice sukcesu gospodarstwa w Garzewku

2016-08-17 10:30:51 (ost. akt: 2016-08-24 13:15:18)
Gospodarstwo państwa Ewy i Wojciecha Jończyk znajduje się w miejscowości Garzewko w północno-wschodniej części Polski, około 20 km od Olsztyna. Swoją przygodę z rolnictwem rozpoczęli w październiku 1984 roku

Gospodarstwo państwa Ewy i Wojciecha Jończyk znajduje się w miejscowości Garzewko w północno-wschodniej części Polski, około 20 km od Olsztyna. Swoją przygodę z rolnictwem rozpoczęli w październiku 1984 roku

Autor zdjęcia: Rodzinne Gospodarstwo Rolne Ewa i Wojciech Jończyk

Podziel się:

W lipcu mogliśmy świętować wielki sukces rodzinnego gospodarstwa rolnego Ewy i Wojciecha Jończyk — kolejne dwie krowy z ich hodowli Kosia 21 i Sara 4 przekroczyły życiową wydajność 100 tysięcy litrów mleka i wstąpiły do elitarnego „Klubu 100-tysięczników". Klub ten powstał w 2010 roku z inicjatywy firmy De Heus, a ideą klubu było i jest promowanie długowieczności krów w Polsce i zrzeszanie właścicieli zwierząt, które przekroczyły swoją życiową wydajność 100 tys. litrów mleka.

Zobacz także: Bądź konsekwentny i dobrze traktuj zwierzęta Bądź konsekwentny i dobrze traktuj zwierzęta Gospodarstwo państwa Ewy i Wojciecha Jończyk to wspaniały przykład konsekwencji w budowaniu produktywnego i długowiecznego stada. Pod koniec lat 90-tych...
Na Święto Krów mimo niesprzyjającej deszczowej pogody do Garzewka zjechało mnóstwo gości. Przyjechali nie tylko rolnicy i producenci bydła mlecznego, firmy partnerskie długofalowo współpracujące z gospodarstwem, ale również przedstawiciele Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka, Warmińsko-Mazurskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego, Warmińsko-Mazurskiej Izby Rolniczej, władze Warmińsko-Mazurskiego Związku Hodowców Bydła Mlecznego, przedstawiciele Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie.

Odznaczenia jubilatkom wręczył marszałek województwa Warmińsko-Mazurskiego Gustaw Marek Brzezin, a w swoim wystąpieniu zwrócił szczególną uwagę na to, że 100 tysięcy litrów wydajności na przestrzeni 10-letniej, świadczy nie tylko o wysokiej stawce genetycznej rekordzistek, ale przede wszystkim świadczy o ogromnej wiedzy, doświadczeniu, poświęceniu i całodobowej opiece gospodarzy, bo inaczej te krowy nie mogłyby tak długo funkcjonować w takiej wysokiej wydajności.


Wszystko zaczęło się 32 lata temu


Siłą gospodarstwa państwa Jończyk jest współpraca rodzinna — pani Ewa, pan Wojciech oraz córki Elżbieta i Agnieszka oraz syn Arkadiusz. Każdy ma swój zakres obowiązków, za który jest odpowiedzialny i często praca jednej osoby może być rozpoczęta dopiero jak poprzednik wykona swoją, czyli po prostu rodzinna dobrze zarządzana i prosperująca firma.

Gospodarstwo państwa Ewy i Wojciecha Jończyk znajduje się w miejscowości Garzewko w północno-wschodniej części Polski, około 20 km od Olsztyna. Swoją przygodę z rolnictwem rozpoczęli w październiku 1984 roku, początkowo prowadzili hodowlę polskiego bydła nizinnego czarno-białego. W lutym 1997 roku przełomowym wydarzeniem w życiu 26-hektarowego wówczas gospodarstwa był pierwszy transport 34 sztuk jałowic rasy holsztyńsko-fryzyjskiej, który przyjechał z Holandii. Od tego czasu rozpoczęła się praca hodowlana. Z roku na rok realizowano kolejne inwestycje i w 1999 roku wybudowano oborę wolnostanowiskową z halą udojową. 6 lat później pojawiła się obora dla młodzieży hodowlanej, sukcesywnie powiększany był również park maszyn. W bieżącym roku gospodarstwo wzbogaciło się o nowo wybudowane magazyny zbożowe.

Wojciech Jończyk prowadzenie gospodarstwa nazywa jedną wielką i nieustającą inwestycją i nie sposób się z tym nie zgodzić.Dzisiaj stado państwa Jończyk liczy już około 180 sztuk bydła, z czego 65 sztuk stada podstawowego to krowy, a reszta to cielęta i młodzież hodowlana.

Co roku 100 ton wapna


Zobacz także: Korekcja racic to podstawa Korekcja racic to podstawa Korekcja racic to niezbędny element dbałości o dobrostan zwierząt, wpływający na wydajność mleczną stada. Krowy z chorymi racicami, czyli kulawiznami...
Aktualnie gospodarstwo zajmuje powierzchnię 140 ha, z czego około 70 ha to grunty orne, a pozostała część to użytki zielone (łąki i pastwiska). W tym roku 50 ha w strukturze zasiewów to zboża, w tym pszenica ozima Arkadia, która bardzo dobrze przezimowała. Wiosną zasiano 17,5 ha kukurydzy, zawsze jest to mieszanka 3 odmian o FAO 220-240. W tym roku Opoka, Ambrosini i Sunaro.

Zwrócić należy również uwagę na regularne wapnowanie. Co roku na pola idzie około 100 ton wapna. Efekty tej regularności widać między innymi po założonym 3 lata temu użytku, gdzie w mieszance był znaczny udział lucerny i ta lucerna rzeczywiście w deklarowanej ilości występuje na polu, a jak wiadomo lucerna wymaga gleby o odczynie w okolicach obojętnego pH 6,5-7,5.

Nic dziwnego, że gospodarstwo ma sukcesy


Łaciata krowa to Sara 4 urodzona w listopadzie 2003 roku dała 3 byczki, a reszta to jałówki. W 10 laktacjach osiągnęła 100 902 kg mleka. Natomiast czarna o rok od niej młodsza Kosia 21 wycieliła się 8 razy, dała 8 byków i w 7 laktacjach 100 019 kg mleka oraz prawie 8 tysięcy kilogramów suchej masy. Gospodarze wielokrotnie podkreślali, że im zależy na długowieczności krów, bo jeżeli krowa żyje dłużej, osiąga więcej laktacji, więc jest bardziej dochodowa.

Z roku na rok obserwujemy dynamiczny postęp hodowlany polskich stad krów mlecznych, przede wszystkim wzrost produkcyjności krów mlecznych określany na podstawie wyników oceny użytkowości mlecznej. Przedstawiciel Stacji Hodowli i Unasieniania Zwierząt w Bydgoszczy w swoim przemówieniu podkreślił, że realizacja programu hodowlanego wymaga poświęcenia czasu, dobrej woli i sumienności.

Świętujące sztuki stutysięczne też brały udział w programie hodowlanym Stacji Hodowli i Unasienniania Zwierząt w Bydgoszczy i ich córki były inseminowane w celu uzyskania buhajów testowych do programu. Współpraca ze Stacją Hodowli w Bydgoszczy trwa od 1996 roku do dzisiaj i są tego efekty i wspólne korzyści. Możemy cieszyć się kolejnym sukcesem.
Należy podkreślić, że genetyka pochodząca z hodowli państwa Jończyk jest także dostępna dla klientów SHiUZ-u Bydgoszcz — to między innymi buhaje Pretty ET, Dashgar i Sagar.


Za profilaktyką korekcji racic przemawia ekonomia


Wiele lat mojej pracy zawodowej to współpraca z gospodarstwami, producentami mleka i z doświadczenia wiem, że w większości gospodarstw profilaktyka korekty racic jest pomijana, bo to rzeczywiście od początku generuje koszty większe lub mniejsze, ale zawsze są to dodatkowe koszty. Jednak z biegiem czasu okazuję się, że to tylko pozorna oszczędność na korekcji, bo dużo więcej wydajemy później na leczenie, a w skrajnych wypadkach może dojść nawet do wybrakowania krów.

Żeby przybliżyć i uświadomić rolnikom jak duży wpływ na zdrowotność bydła mają racice, firma De Heus już w 2012 roku uruchomiła w Polsce Akademię Zdrowej Racicy. Mottem Akademii jest zapobieganie kulawiznom, zanim będą widoczne w stadzie. Przez lata swojej działalności Akademia Zdrowej Racicy przeprowadziła wiele praktycznych warsztatów funkcjonalnej korekcji racic na terenie całego kraju.

Syn gospodarzy Arkadiusz Jończyk sam przyznał, że w przypadku korekty racic na profilaktykę postawili stosunkowo niedawno. Wcześniej korektor przyjeżdżał 3 razy do roku i przeglądał wszystkie zwierzęta po kolei, poza tym wzywano korektora doraźnie jeżeli była taka potrzeba, gdy widzieli, że ewidentnie coś się dzieje lub, że krowa już kuleje.
Od zeszłego roku nastąpiła zmiana i wizyty korektora ustalają regularnie co 2 miesiące. Mają też ustalony z korektorem system przeglądu krów i według tego systemu robione są krowy przed zasuszeniem do 60 dnia przed wycieleniem, krowy po wycieleniu do 20-go dnia, czyli w sumie jest to taki przedział nie szybciej niż 7 dni po wycieleniu, bo może dojść do skrętu trawieńca. I kolejna grupa to krowy, które są ok. 150 dnia w laktacji.

I okazuję się, jak podkreślił Arkadiusz Jończyk, że patrząc ekonomicznie pełna profilaktyka wychodzi dużo taniej! Przede wszystkim obniżyła się ilość sztuk wymagających korekcji, a co za tym idzie spadła ilość zwierząt wymagających leczenia, bo wcześniej wiele przypadków kończyło się leczeniem.
Specjaliści zawsze podkreślali, że na zagadnienie korekcji racic musimy spojrzeć nieco szerzej. Choroby kończyn krów mlecznych, obok schorzeń wymion i zaburzeń metabolicznych, są jedną z najczęstszych przyczyn kłopotów w uzyskaniu wysokiej wydajności przy chorych racicach — spadek wydajności mlecznej wynosi od 10-20 proc.

Z tego co można było zaobserwować na Święcie Krów w Garzewku świadomość w tym temacie wzrasta, ponieważ największym zainteresowaniem cieszył się pokaz korekcji racic, wykonywany przez Rafała Kapicę absolwenta angielsko-holenderskiego colleg'u korektorów racic, praktyka z kilkunastoletnim doświadczeniem. Podkreślał on jak ważna jest stała współpraca korektora z gospodarstwem, bo przez to każda krowa może skorzystać z pełnego serwisu dopasowanego do fazy laktacji, a nie do daty w kalendarzu. A tego typu działania niosą za sobą wymierne efekty.
Korektor obsługujący gospodarstwo robi maksymalnie 30 sztuk bydła dziennie, ale należy pamiętać o tym, że jest to uzależnione od stanu zdrowia racic, bo zdarzało się, że korektor był w stanie zrobić tylko 16 sztuk w ciągu całego dnia.

Przy produkcji sianokiszonek wygrywają pryzmy


W gospodarstwie państwa Jończyk od lat królują pryzmy i w przechowywaniu sianokiszonki i kiszonki z kukurydzy, bez wątpienia są autorytetem w tym zakresie. Co prawda zrobić pryzmę to może nie sztuka, ale zrobić tak żeby materiał w niej przechowywany miał odpowiednie parametry i nadawał się do skarmiania przez cały rok — to już wyższa szkoła jazdy.

Za pryzmami w przypadku sianokiszonki przemawia przede wszystkim ekonomia, ponieważ robienie i pakowanie sianokiszonki w pryzmę jest dużo tańsze niż produkcja balotów i nieco mniej czasochłonne niż owijanie balotów, a później ich zwózka i układanie w miejscu, gdzie będą przechowywane. Poza tym w pryzmie mamy bardziej jednolity materiał, a w balotach częściej sianokiszonka psuję się, ponieważ przestrzeń styku z powietrzem jest większa.
W tym roku w omawianym gospodarstwie jak poinformowała mnie córka gospodarzy Elżbieta Jończyk, zebrano trzy pokaźne pokosy i mogliśmy podziwiać już dwie świeżutkie pryzmy o długości ok. 50 m i szerokości 9,5-10,5 m każda.W pierwszym silosie znajduję się pierwszy pokos i część drugiego i jest to jak zaznaczyła córka państwa Jończyk najlepsza trawa, która zawsze idzie dla krów i taki pełny silos zabezpiecza zapotrzebowanie krów na cały rok.

Natomiast trzeci i czwarty pokos przeznaczony jest dla jałówek. W tym roku będzie nieco inaczej, bo trawy jest tak dużo, że dla jałówek idzie już część trawy z drugiego pokosu. Gospodarze przy produkcji sianokiszonek korzystają z bogatej oferty profesjonalnych zakiszaczy firmy Schaumann. Świetnie sprawdzają się zakiszacze dedykowane do roślin strączkowych Bonsilage Alfa i Bonsilage Forte. Przy czwartym pokosie, gdy trzeba zakisić bardziej wilgotny materiał optymalne zakiszanie traw zapewnia zakiszacz przeznaczony do mokrych kiszonek, już od 18 proc. suchej masy. Pozwala on na lepsze wykorzystanie potencjału z kiszonek. Zakiszacz aplikowany jest po każdej warstwie, natomiast na sam koniec, na górną warstwę idzie stabilizator.


dr inż. Monika Kopaczel-Radziulewicz
m.radziulewicz@rolniczeabc.pl

Artykuł ukazał się w miesięczniku "Rolnicze ABC" nr 8 (311) 10 sierpnia 2016 r.
Polub nas na Facebooku:

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB