środa, 14 stycznia 2026

Góraleczki pokazują, że aktywność ma znaczenie!

2026-01-12 19:38:56 (ost. akt: 2026-01-12 19:42:03)

Autor zdjęcia: Arch. prywatne

Podziel się:

Drzemią w nich niezwykłe talenty i duże pokłady energii. Są kreatywne, potrafią zaskoczyć, a jedzenie, które wychodzi spod ich rąk, smakuje i dużym, i małym. — Dzięki KGW jest okazja do tego, by wyrwać się z domu. Jest wesoło, a przy okazji można podpatrzeć jakieś ciekawe pomysły. Mamy świadomość tego, jak ważna jest nasza aktywność, by pokazać młodemu pokoleniu, że ma ona znaczenie — tłumaczy pani Irena, szefowa koła.

Na co dzień spotykają się jako członkinie Koła Gospodyń Wiejskich „Góraleczki” w województwie małopolskim. To są babki, które dobrze wiedzą, czego chcą. To już nie te same gospodynie, które jeszcze do niedawna kojarzono wyłącznie z robótkami ręcznymi i smaczną kuchnią. Dziś wciąż gotują, ale za pomocą najnowocześniejszego robota kuchennego, który potrafi przyrządzić ciasto na babskie spotkanie. Gospodynie, owszem, biorą udział w konkursach kulinarnych, bo to lubią. Te z Dąbka nie przyrządzają jednak słodkości, ale sute jadło, które cieszy się na festynach ogromną popularnością. W czasie targów czy imprez nie wystawiają swoich ciast, a swojski smalczyk z ogórkami, sery czy mięsa. Ich mężowie są łasuchami, więc dzielnie im kibicują i wspierają. Są zawsze gotowi nieść pomoc i dźwigać wszystkie ciężary.

Silne babki

W kole działa 18 osób, zrzeszają w swoich szeregach też 7 panów – przeważnie mężów. Te nowoczesne babki, które spotykają się, by realizować swoje pasje. Cały czas mają głowy pełne pomysłów i nigdy się nie nudzą. Warsztaty artystyczne, m.in. nowych technik malarskich, odnawiania mebli czy robienia serów, odbywają się od początku istnienia koła. Tutaj działały i działają kobiety, które pełnią ważną rolę w swojej społeczności. Pokazują, że liderka w środowisku może zmienić postrzeganie kobiet, że można, a nawet trzeba wyjść poza schemat. To znak szczególny wsi, która ma w sobie coraz więcej miejskich cech. A mieszkanki wyróżniają się niezależnością.
— Co roku dostajemy wsparcie z budżetu sołeckiego, więc zakupy planowane są z ogromną starannością — tłumaczą kobiety. — Trochę pieniążków zarabiamy na festynach i imprezach, startujemy też w różnych konkursach kulinarnych, oczywiście z pozytywnymi wynikami — chwalą się.
W czasie tego planowania najważniejsze jest praktyczne zastosowanie przedmiotów.
— Szukamy sobie kolejnych szkoleń, żeby poszerzać umiejętności. Właściwie co chwilę uczymy się czegoś nowego. Po prostu dlatego, że nam się chce. No i szybko się nudzimy. Silne i aktywne z nas babki — zapewnia pani Irena.
Koło ma to szczęście, że od kilku lat ma swoją siedzibę. To sale nad klubem seniora. Własnoręcznie je wyremontowały. Przed laty brak miejsca też nie był przeszkodą. Spotykały się wówczas w swoich domach.

Różni je wiek, łączy aktywność

Jedną z najstarszych członkiń koła jest Krystyna, której energii mogłaby pozazdrościć niejedna czterdziestolatka. Ma 78 lat, regularnie przychodzi na spotkania KGW. Aktywny tryb życia ma we krwi. I nie zamierza z niego zrezygnować.
— A co, ja stara baba jestem, że mam siedzieć przed telewizorem i seriale oglądać? To nie z moim charakterem... Czasem nawet mąż prosi, żebym trochę przystopowała, ale ja nie wyobrażam sobie życia bez aktywności. Wciąż mam wiele siły i pomysłów. W naszym kole mogę się realizować i czuć potrzebną — tłumaczy.
Ma dystans do siebie i poczucie humoru.
— Jestem babcią, ale niestereotypową — dodaje pani Krystyna. — Napędza mnie ciekawość świata i ludzie, chęć zobaczenia, jak żyje się w różnych miejscach na świecie. Sporo zwiedzamy z mężem. Mam nadzieję, że zdrowie nam pozwoli kontynuować te podróże. Podczas wyjazdów aktywnie spędzamy czas, a nie leżymy na plaży i się opalamy. Dzieci martwią się o mnie i każą zwolnić tempo życia, ale ja im mówię, że poleżę sobie, jak już umrę...
Ile stereotypów wiąże się z mieszkankami wsi? Stanowczo za dużo, ale panie z Dąbka przełamują je po mistrzowsku.
— Ja pochodzę z miasta — opowiada Agata. — Wieś kojarzyła mi się z tylko z rolnictwem i brzydkim zapachem. Nie chciałam przeprowadzić się na wieś. Ale się zakochałam i mam męża rolnika. Ja pracuję zawodowo w branży kosmetycznej, ale jak było trzeba, to wsiadałam do ciągnika i potrafiłam ziemię zaorać. Pokochałam to nasze miejsce, w którym stworzyliśmy kochający dom, i nie wyobrażam sobie, że mogłabym zamieszkać gdzieś indziej. To tu są moja rodzina, dom, przyjaciele. Na wsi jeden drugiemu poda rękę, pomoże. Wiem, że możemy liczyć na naszych sąsiadów czy dziewczyny z KGW.

Mają wiele pomysłów

Te kobiety stały się ambasadorkami życia na wsi. Wszystko wokół się zmienia, zmieniają się też mieszkające na wsi kobiety. Są wykształcone, eleganckie, ambitne. To nie są już zwykłe gospodynie domowe.
— Dzieci nam podrosły i mamy w końcu mamy czas dla siebie — tłumaczy Agata. — Może nasze działania nie są spektakularne, ale przynoszą nam satysfakcję. Co roku dekorujemy choinkę we wsi, szykujemy szopkę, na Wielkanoc robimy jarmark, a latem festyny i spotkania przy ognisku.
Od kilku lat z powodzeniem organizowana jest impreza letnia Pieczenie Jaszczura.

— I już słyszę pytanie, co to jest ten jaszczur... Może to pieczenie jaszczurki? — Pani Irena śmieje się. — Jaszczur to takie ciasto drożdżowe pieczone nad ogniskiem, a potem nadziewane masą. W zależności od upodobań mieszkańców może to być nadzienie słodkie, słone lub kwaśne. W ubiegłym roku na imprezie zgromadziliśmy ponad 500 osób. Wszystkie jaszczury zostały zjedzone, że nawet okruchy nie zostały.
Co dziś robią kobiety z kół gospodyń wiejskich? Tutaj najważniejsze jest oderwanie się od codzienności, w której dominują praca i dom. Wychodzą z domu, żeby odetchnąć. Wspierają się wzajemnie. Wiedzą, że kiedy trzeba podnieść się z życiowego dołka, potrzebna jest dobra energia innych. Są otwarte na nowe wyzwania i dostosowują się do zmieniającego się świata.

Sporo kobiet ze wsi pracuje w pobliskich miastach. Rolniczki są tutaj rzadkością. Kobiety integrują się i podkreślają, że nie jest ważne, jaki zawód wykonują, a raczej to, czym mogą podzielić się z innymi.
— U nas nie ma takich typowych, stereotypowych babć — uważają. — To kobiety, które działają. Dzięki KGW jest okazja do tego, by wyrwać się z domu. Jest wesoło, a przy okazji można podpatrzeć jakieś ciekawe pomysły. Mamy świadomość tego, jak ważna jest nasza aktywność, by pokazać młodemu pokoleniu, że ma ona znaczenie.

JK


Polub nas na Facebooku:

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB