środa, 28 października 2020

Po żniwach pożar zabrał wszystko

2020-08-18 13:17:52 (ost. akt: 2020-08-18 13:20:59)

Autor zdjęcia: Joanna Magajewska - Karczewska

Podziel się:

Gospodarstwo rolne, w jedno popołudnie, przestało istnieć. Pozostał dom ze stopionymi rynnami, uszkodzoną elewacją i kilka poparzonych zwierząt. Tragiczny finał pożaru, z 14 sierpnia w Małym Głęboczku, w gospodarstwie państwa Czaplińskich.

W piątkowe popołudnie, 14 sierpnia 2020 roku, w Małym Głęboczku (gmina Brzozie) wybuchł pożar stodoły. Gospodarstwo rodziny Czaplińskich stanęło w ogniu. W ciągu kilku minut pojawili się druhowie ochotnicy z okolicznych jednostek straży, jednak ogień rozprzestrzeniał się bardzo szybko. Upał i susza nie pomagały w tej trudnej walce. Mimo wielkiej pomocy wielu zastępów strażaków, pożar ten w skutkach okazał się tragiczny. Spłonęła stodoła, obora, chlew, w ogniu i dymie zginęło kilkadziesiąt sztuk bydła oraz trzody. Ogień zabrał także wszystkie maszyny rolnicze, łopaty, wiadra, osprzęt niezbędny do hodowli zwierząt.
- Państwo Czaplińscy właśnie zakończyli żniwa. Całe zbiory zboża umieścili w budynkach gospodarczych. Wszystko spłonęło. Podobnie słoma. Oni stracili wszystkie plony tego roku, a zwierzęta pożywienie i dach nad głową - mówi Joanna Magajewska - Karczewska, mieszkanka gminy Brzozie, która błyskawicznie zareagowała i założyła zbiórkę pieniężną, aby pomóc pogorzelcom. - Z gospodarstwa rolnego Państwa Czaplińskich pozostał na całe szczęście prawie nietknięty dom mieszkalny. Stopiły się rynny, elewacja budynku wymaga naprawy. Na szczęście… Rolnicy z Małego Głęboczka stracili, w jednej chwili, swoje gospodarstwo, tegoroczne plony. Wciąż napływają informacje o kolejnych zwierzętach, które z powodu poparzeń trzeba było uśpić lub padły. Lokalna społeczność włączyła się i pomaga uprzątnąć pogorzelisko. Lokalni rolnicy dzielą się plonami, zwierzęta, które przetrwały nie mają dachu nad głową, z budynków pozostały ruiny, ze stodoły jedynie klepisko. Trzeba od początku zbudować stodołę, oborę i dać zwierzętom dach nad głową i zapewnić pożywienie na cały rok. Dlatego w tej chwili tak ważne jest, aby odbudować stodołę i oborę. To trzeba zrobić w pierwszej kolejności i na ten cel już zbierane są pieniądze na wspomnianej zbiórce.
- Jestem psychologiem, czuję się zobligowana nieść pomoc lokalnie. Założyłam zbiórkę, aby pomóc rodzinie w obliczu tej ogromnej tragedii - mówi Joanna Magajewska - Karczewska - Z całego serca zwracam się o pomoc. Jestem częścią tej lokalnej małej ojczyzny. Nie potrafię przejść obojętnie obok krzywdy ludzkiej i zwierząt. Ogromnie proszę Was o drobne wsparcie. Każda kwota jest na wagę złota.

https://m.wm.pl/2020/08/orig/0000009213-pozar-5-642322.jpg

Pani Joanna , na stronie zrzutki informuje na bieżąco o sytuacji. Niestety informacje nie są dobre. Kolejnych 36 zwierzaków musiało zostać uśpionych z powodu poparzenia. Każdy kolejny dzień to wielka walka, jednak patrząc na ilość wpłat, jest nadzieja, że ludzi dobrej woli nie zabraknie i wspólnymi siłami uda się zebrać kwotę na odbudowę gospodarstwa.

https://m.wm.pl/2020/08/orig/0000009213-pozar3-osp-gorzno-642326.jpg

https://m.wm.pl/2020/08/orig/0000009213-pozar1-osp-brzozie-642324.jpg

- Błagam, nie gaście swoich serc! Kwota zbiórki to niewielka część, jaka jest niezbędna na odbudowanie gospodarstwa. Rodzina straciła WSZYSTKIE maszyny rolnicze. Nie pozostało im nic! Są dzielni, dzięki Wam i Waszym wsparciu zaczynają wierzyć, że się uda powstać z popiołów. Nie pozostańmy bierni. Każde kilka złotych jest ważne! Walczmy! - apeluje założycielka zbiórki. Wpłat można dokonywać pod adresem: https://pomagam.pl/malygleboczek Z inicjatywą wyszedł także proboszcz parafii z Boleszyna, ks Piotr Nowak, apelując o przekazanie płodów rolnych i pomoc w budowie, a także porządkowaniu pogorzeliska.

Alina Laskowska

Polub nas na Facebooku:

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB