Piątek, 18 sierpnia 2017

Zdolności kompensacyjne rzepaku ozimego

2016-05-19 09:00:00 (ost. akt: 2016-05-16 15:18:29)

Autor zdjęcia: Marcin Jarocki

Podziel się:

Warunki pogodowe w czasie siewu rzepaku ozimego (2015 r.) oraz w czasie spoczynku zimowego (2015/2016) były ekstremalne. Przełożyło się to wymiernie na stan plantacji wiosną. Wielu plantatorów było zmuszonych zlikwidować plantację, część postanowiła je utrzymać. Tacy producenci zadają sobie pytanie — czy rzepak będzie mógł wydać zadowalający plon? Szans w jakimś stopniu można upatrywać w zdolnościach kompensacyjnych rzepaku.

Susza w roku 2015 odbiła się bardzo niekorzystnie na zasiewach rzepaku. Brak wody skutecznie uniemożliwił w niektórych regionach kraju zastosowanie technologii orkowej. Część pól po prostu nie można było zaorać, ale to zależało w głównej mierze od kategorii agronomicznej gleby. Wysiew rzepaku w tak suchą rolę był już sam w sobie wyzwaniem.

Siew w ekstremalnych warunkach


Siew rzepaku ozimego w roku 2015, na przeważającej powierzchni kraju, przypadł w warunkach suszy. Uprawa roli była bardzo trudna, i to zarówno w technologiach orkowych jak i uproszczonych. Wschody były nierówne. Przełożyło się to na niewyrównaną obsadę roślin już w okresie przedspoczynkowym. Jednak nawet niewielkie, jak na tę porę roku opady umożliwiły roślinom uzyskanie względnie optymalnego pokroju.

Hartowanie musi przebiegać stopniowo


Uważa się, że susza może sprzyjać hartowaniu roślin. Może być to związane z występowaniem w tym samym czasie (najczęściej) wyższej temperatury i większego nasłonecznienia. Fotosynteza jest intensywna, rośliny produkują więcej węglowodanów, gromadzą też więcej suchej masy. Generalnie przebieg warunków pogodowych umożliwił dość długą wegetację roślin. Aby jednak rośliny w jakikolwiek sposób były w stanie przetrwać zimę, temperatura powinna była spadać stopniowo. Proces hartowania musi zachodzić etapami. Stało się jednak dokładnie odwrotnie. Po okresie wysokiej (jak na tę porę roku) temperatury powietrza, przyszła fala silnego mrozu. Ponadto gleba pozbawiona była okrywy śnieżnej, której ochronna funkcja jest nie do przecenienia. Rośliny rzepaku nie były więc zaadoptowane do takich warunków. Tak silny abiotyczny stres musiał zaważyć o przezimowaniu. W zależności od regionu ubytki roślin wyniosły od kilkudziesięciu (40-50) do nawet 100 proc.

Ujemnych skutków gwałtownego obniżenia temperatury nie łagodziła żadna warstwa śniegu
Fot. Marcin Jarocki
Ujemnych skutków gwałtownego obniżenia temperatury nie łagodziła żadna warstwa śniegu


Z pozoru normalnie funkcjonowały


Przyczyn strat roślin, oprócz czynnika temperaturowego, należy również szukać w wysmalających wiatrach. Było to dość dobrze widoczne na plantacjach, na których w zależności od ukształtowania terenu zanotowano zróżnicowaną obsadę. Na stokach narażonych na działanie silnego wiatru rośliny wypadły całkowicie.

Rośliny rzepaku, które przeżyły, były bardzo osłabione. Praktycznie straciły cały aparat asymilacyjny. Odnotowano również uszkodzenia stożków wzrostu. Najgorsza sytuacja miała jednak miejsce wówczas, gdy przemarzły korzenie roślin. Z początku wegetacji część takich właśnie roślin zaczęła z pozoru normalne funkcjonowanie. Po jakimś czasie zginęły. Zielone rozety zostały pozbawione systemu korzeniowego, który uległ u nich przemrożeniu. Siłą rzeczy obumarły.

Łan jest niewyrównany


Ekstremalne warunki stresowe rzutowały nie tylko na przezimowanie roślin. Rośliny na plantacjach są bardzo zróżnicowane. Łan jest niewyrównany. Zdeformowany jest również sam pokrój roślin — są za niskie. Dodatkowo w czasie wybijania roślin w pęd wystąpiły przymrozki, które tłumiły rozwój roślin oraz uniemożliwiły wykonanie zabiegów chemicznych. Permanentnie trwający deficyt wody tylko komplikuje sytuację. Tak osłabione rośliny, u których system korzeniowy jest zniekształcony, muszę być wręcz luksusowo zaopatrzone w wodę. Korzenie mogły bowiem utracić swą zdolność do poprawnego pobierania wody i składników pokarmowych.

Kilkanaście, czy kilkadziesiąt procent plonu?


Na wielu plantacjach najważniejszy element struktury plonu rzepaku przedstawia skrajnie niskie wartości — poniżej 20 roślin/m2. Czy na pozostawianych plantacjach będzie można uzyskać zadowalający plon? Przede wszystkim należy zdawać sobie sprawę, że na takich polach będzie co najwyżej można liczyć na uzyskanie plonu rzędu kilkunastu — kilkudziesięciu procent plonu potencjalnego. Aby jednak go uzyskać, przy bardzo niskiej obsadzie roślin, szans należy upatrywać w zdolnościach kompensacyjnych rzepaku. Należy to rozumieć jako zdolność roślin do wyrównywania, częściowego lub całkowitego skutków działania szkodliwych czynników.

Więcej rozgałęzień, ale mniej roślin


Powszechnie uważa się, że rzepak ozimy charakteryzuje się dość dużymi zdolnościami kompensacyjno-regeneracyjnymi, które wynikają głównie z potencjału genetycznego. Rośliny rzepaku mogą bowiem wytworzyć aż 4-5 tysięcy pąków kwiatowych. Samo zjawisko kompensacji dotyczy nie tylko pojedynczej rośliny, ale również całej plantacji. Rośliny nieuszkodzone rozwijają się intensywniej, ponieważ rosną obok roślin słabszych albo posiadają więcej przestrzeni życiowej, na skutek wypadnięć innych. Naturalnie występuje wówczas mniejsza rywalizacja pomiędzy roślinami o wodę i składniki pokarmowe. Ponieważ rzepak ma duże zdolności do rozgałęziania, straty w obsadzie są rekompensowane przez tworzenie większej liczby rozgałęzień. Natomiast jeśli mrozowemu uszkodzeniu uległ pąk wierzchołkowy, wówczas roślina nie wytwarza pędu głównego, rozwija natomiast nowe pędy z pąków bocznych. Są tworzone późno, jest ich kilka, rozgałęziają się słabo, zawiązują jednak kwiaty i wytwarzają nasiona.

Zjawisko kompensacji rzepaku w czasie pąkowania może zaś polegać, na większym niż zazwyczaj przepływie produktów fotosyntezy do rozwijających się organów generatywnych. Jeśli uszkodzone zostaną pąki na pędzie głównym, np. przez szkodniki owadzie, roślina może wytworzyć więcej pąków na pędach bocznych. Zwiększa się tym samym liczba łuszczyn oraz nasion.

Przerzedzony łan rzepaku ozimego na początku kwitnienia
Fot. Marcin Jarocki
Przerzedzony łan rzepaku ozimego na początku kwitnienia


W miarę oszczędne, ale z azotem i borem


Zdolności kompensacyjne rzepaku, jakkolwiek bardzo korzystne dla plantatorów, nie są wystarczającym środkiem zaradczym. Po pierwsze sprawą ogromnej wagi jest układ warunków termiczno-wilgotnościowych w czasie wegetacji wiosennej. Należy pamiętać, że łan rzepaku jest przerzedzony, gleba jest odsłonięta, wobec czego parowanie wody jest większe. Ilość i rozkład opadów jest sprawą wręcz kluczową. Bez odpowiedniego zaopatrzenia w wodę rośliny nie mogą po prostu prawidłowo się rozwijać, nie mogą właściwie pobierać składników pokarmowych i to zarówno makro- jak i mikroelementów.

Niezbędne jest również odpowiednie postępowanie agrotechniczne. Niestety nikt nie jest w stanie przewidzieć przyszłych warunków termiczno-wilgotnościowych. Wobec tego o poziomie nakładów poniesionych na technologię produkcji producent powinien zadecydować sam. W takim przypadku technologie powinny być w miarę oszczędne, bowiem o dużym plonie nasion raczej nie ma co marzyć. Powinny być oszczędne, ale raczej kompleksowe. Niezbędne jest wczesnowiosenne dostarczenie azotu. Wiosenna regulacja łanu za pomocą fungicydów wykazujących działanie stymulujące większe tworzenie rozgałęzień, wydaje się być w takich przypadkach uzasadniona. Jeśli stan plantacji wygląda nie najgorzej (rokuje wydanie plonu) nie należy zapominać o zwalczaniu szkodników. Z mikroelementów wiosenna aplikacja boru wykazuje w plonie nasion korzystne oddziaływanie.

Doniesienia naukowe, a także praktyka produkcyjna jednoznacznie wskazują, że plon nasion na plantacjach silnie przerzedzonych ulega istotnemu spadkowi. Efektywność kompensacji roślin w takich właśnie warunkach będzie zależała od liczby i rozmieszczenia nieuszkodzonych roślin na plantacji. Samo zjawisko kompensacji jest również bardzo silenie uzależnione od warunków środowiskowych. W sprzyjających warunkach termiczno-wilgotnościowych uzyskanie plonu nasion, istotnie niższego od plonu potencjalnego, wydaje się być możliwe.

Literatura u autora

dr inż. Marcin Jarocki, własne gospodarstwo rolne
rolniczeabc@rolniczeabc.pl


Artykuł ukazał się w miesięczniku "Rolnicze ABC" nr 5 (308) 11 maja 2016 r.

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Polub nas na Facebooku:

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB