Mieczysław Babalski wychował się w konwencjonalnym gospodarstwie, w którym stosowano środki chemiczne. Po studiach zootechnicznych pracował w państwowym gospodarstwie rolnym. Tam zauważył, że rolnictwo zmierza w niewłaściwym kierunku: aby zwiększyć plony, sięgano po coraz większą ilość chemii. Uczono go, że rośliny trzeba dokarmiać nawozami sztucznymi.
Początkowo w to wierzył. Szybko jednak zauważył narastające problemy: choroby roślin i zwierząt, plagi szkodników, a nawet liczne przypadki białaczki u krów. Zrozumiał wtedy, że takie rolnictwo szkodzi nie tylko zwierzętom, roślinom i glebie, ale również ludziom, bo zdrowie zaczyna się od jedzenia.
Ekologiczne gospodarstwo — właściwa droga
Wkrótce zrezygnował z pracy w PGR i przeniósł się do ośrodka doradztwa rolniczego. Jako doradca wrócił do rodzinnego domu w Pokrzydowie (gmina Zbiczno). W tym czasie poznał Juliana Osetka — rolnika ekologicznego prowadzącego trzyhektarowe gospodarstwo biodynamiczne. Rozmowy z nim zainspirowały Babalskiego do uczestnictwa w specjalistycznym kursie, gdzie po raz pierwszy zobaczył, że rolnictwo ekologiczne, nazywane wówczas biodynamicznym, jest właściwą drogą. Przekonał się, że choć plony są niższe, to jakość żywności zdecydowanie przewyższa tę pochodzącą z konwencjonalnej produkcji.
Chwasty to „zioła leczące glebę”
W 1985 roku Babalscy rozpoczęli proces przechodzenia w swoim gospodarstwie na ekologiczne metody. Początki były trudne: ziemia musiała odzyskać równowagę, pojawiało się wiele chwastów, których nie można było zwalczać chemicznie. Pan Mieczysław z czasem zrozumiał, że chwasty to w istocie „zioła leczące glebę”, a ich obecność jest miernikiem stanu życia glebowego i sygnalizuje ewentualne błędy w gospodarowaniu.
Polubił wyrób serów i osiągał świetne rezultaty
W 1988 roku wyjechał do Szwajcarii na kurs rolnictwa biodynamicznego. Spędził tam kilka miesięcy, najpierw pracując w ekologicznym gospodarstwie, a następnie ucząc się teorii w Zurychu. Polubił wyrób serów i osiągał świetne rezultaty. Po powrocie do Polski kupił dwie krowy i próbował serowarstwa w Pokrzydowie, jednak sery nie dorównywały tym szwajcarskim.
Dopiero kolejny wyjazd wyjaśnił mu tę zagadkę: to różnica w wysokości położenia i lokalnej florze bakteryjnej sprawiała, że sery powstawały inne: Szwajcaria leżała na wysokości 1000 metrów n.p.m., a Pokrzydowo jedynie na 100 metrach. Kiedy to zrozumiał, zainteresował się szwajcarskimi makaronami razowymi. Uznał, że w Polsce jest dużo dobrej jakości zbóż i warto je przetwarzać.
Ekożywność musi więcej kosztować
Babalscy musieli nauczyć się nie tylko produkować w zgodzie z naturą, ale także sprzedawać wytwarzane produkty. Przez pierwsze dziesięć lat niewiele osób interesowało się ekologiczną żywnością. W dodatku jej wygląd często odbiegał od „idealnych” produktów konwencjonalnych. Ekologiczna marchewka bywała mniejsza, a makaron razowy — ciemniejszy. Trzeba było tłumaczyć klientom, że tego typu żywność jest droższa, bo jej produkcja wymaga więcej pracy, daje mniejsze plony i trwa dłużej.
Początkowo Babalscy jeździli ze swoimi produktami do Warszawy, na targ przy ul. Grójeckiej, gdzie spotykali się wegetarianie. Po dwóch latach w stolicy powstał pierwszy sklep z ekologiczną żywnością. Rynek stopniowo dojrzewał, ale prawdziwy boom na żywność bio nastąpił dopiero około roku 2000. Od tego czasu sprzedaż certyfikowanej żywności ekologicznej stale rośnie.
Świadomi klienci kupują produkty eko
Hitem Babalskich okazał się makaron razowy orkiszowy. Gospodarstwo postawiło też na stare gatunki zbóż: samopszę i płaskurkę, z których produkty cieszą się obecnie ogromną popularnością. Wszystko sprzedaje się na bieżąco, a klienci kupują coraz więcej — to efekt rosnącej świadomości konsumentów.
Rolnictwo ekologiczne stało się dla całej rodziny Babalskich prawdziwą pasją. Zarazili nią swoje dzieci: Filipa i Annę oraz ich rodziny.
Jak podkreśla Mieczysław Babalski, żywność ma ogromny wpływ na zdrowie, dlatego prowadzenie gospodarstwa, zwłaszcza ekologicznego, wymaga odpowiedzialności. Jeśli ktoś myśli wyłącznie o zysku, nie powinien się tym zajmować.
Stanisław R. Ulatowski
Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie
Dodaj komentarz Odśwież
Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez