LUDZIE\\\ W rolnictwie ekologicznym nie da się usunąć wszystkich chwastów i nie robi się tego za wszelką cenę — tłumaczy Sławomir Józefowicz. — Nie używamy chemii i dzięki temu to, co produkujemy jest zdrowe. Zdrowa pozostaje też nasza ziemia.
W ich 12-hektarowym gospodarstwie produkują własnoręcznie tłoczone oleje z lnu, lnianki, gorczycy czy słonecznika. Uprawiają też mieszankę zbożowo-strączkową i żyto. — Niedawno zaczęliśmy także eksperymenty z permakulturą, czyli samonaworzeniem. Permakulturę najłatwiej można porównać do lasu, który sam się nawozi, reguluje i utrzymuje wilgoć. W naszym przypadku ziemia pomiędzy roślinami w ogrodzie została pokryta kilkunastocentymetrową warstwą zrąbków drzewnych, które rozkładają się i utrzymują wilgoć. Ale ogródkiem to zajmuje się żona — dopowiada ze śmiechem rolnik.
— Wegetarianizm. Rozwijająca się świadomość ekologiczna miała swoje źródło właśnie z bezmięsnym żywieniu. Potem pomyślałem sobie, że skoro mam być rolnikiem, to zamiast produkować jak najwięcej na rynek, będę wytwarzał mniej, ale w zgodzie z naturą i środowiskiem. Na samym początku swojej ekologicznej drogi poznałem Mieczysława Babalskiego, nestora polskiego rolnictwa ekologicznego, który zaczął uprawę starych odmian zbóż jeszcze w 1986 roku. To on podpowiedział mi na czym polega rolnictwo ekologiczne. Wiedza dotycząca ekologicznego rolnictwa interesowała mnie i dalej tak jest. Uczestniczyłem dotychczas w kilkudziesięciu konferencjach seminariach szkoleniach dotyczących ekorolnictwa w kraju i za granicą. Wciąż się uczę.
— Z punktu widzenia rolnictwa potrzebny jest właściwy dobór roślin i ułożenie ich w odpowiedni płodozmian tzn. kolejność występowania na danej działce rolnej. Dobór roślin musi odpowiadać warunkom gospodarstwa, więc np. na V klasie ziemi nie uprawiamy pszenicy, kukurydzy czy rzepaku. W naszym przypadku sprawdzają się dawne rośliny uprawne np. lnicznik czy dawne odmiany żyta – najważniejszego zboża chlebowego. Do tego len oleisty, gorczyca biała, słonecznik oleisty czy rukola. Mamy doświadczenia w uprawianiu ziemniaka, soczewicy, gryki, prosa, konopi, maku, tymianku, nagietka, a nawet czarnuszki. Utrzymujemy też dwie krowy biało - czerwone, których głównym zadaniem jest wytwarzanie nawozu. Na własne potrzeby mamy warzywnik, a za domem rośnie sad z dawnymi odmianami jabłoni czy śliw.
— Głównym zadaniem rolnika jest podnoszenie żyzności gleby. Otrzymujemy w ten sposób odbudowujące się "życie glebowe". Składają się na nie bakterie glebowe, grzyby i cała gama stworzeń zamieszkujących glebę z najważniejszymi dżdżownicami na czele. Wszystko dzieję się samo – wystarczy, że nie przeszkadzamy. Stosując chemię rolniczą pozbywamy się żywych organizmów z gleby oraz chwastów. Spada żyzność, którą trzeba „zasilać z zewnątrz”. W rolnictwie ekologicznym nie da się usunąć wszystkich chwastów i nie robi się tego za wszelką cenę. Chwasty wzrastają z roślinami uprawnymi, nawet kilkadziesiąt gatunków wspólnie. Choroby występują rzadko, więc nie ma potrzeby stosowania środków w uprawach.
— Nie wiem czy można tak to ująć, ale jest faktem, że uprawiamy także rośliny, jakie niegdyś rosły na polach naszych przodków. Te odmiany rzeczywiście są elementem naszego dziedzictwa kulturowego. Tylko dzięki takim uprawom możemy cieszyć się smakiem np. oleju rydzowego z zupełnie zapominanej lnianki. czy orkiszu.
— Zadaniem rolnika było zawsze uprawianie ziemi i dostarczanie żywności. Ziemia była w posiadaniu rodziny i z niego utrzymywał się ród. Stąd takie przywiązanie do ziemi wśród naszego narodu. Posiadanie ziemi dawało niezależność.
— Gdyby się skończyły, to na rynku pozostałoby 10 procent obecnych rolników ekologicznych. Nasz rynek produktów ekologicznych jest zbyt słabo rozwinięty, zwłaszcza w porównaniu z Niemcami czy Szwecją.
— Sprzedając bezpośrednio rozwijamy podtrzymujemy więzi społeczne. Powstają trwałe relacje wytwórcy z odbiorcą. Tworzymy krótkie łańcuchy dostaw. Tańsze i bezpieczniejsze. Zmniejszamy liczbę pośredników, obniża się cena. Jest też możliwość zobaczenia gospodarstwa i porozmawiania o produktach. Co ważne, nasze produkty nie są anonimowe. Gwarantujemy, że w całym procesie ich powstawania nie były stosowana chemia. Kupujący zna historię produktu od pola do stołu.
Nasz region powinien kojarzyć się ze zdrowiem i dobrym nastrojem. Nie tylko w kontekście turystyki, ale też i rolnictwa. Zdrowa żywność i zdrowy styl życia idealnie bowiem pasują do Warmii i Mazur. Nasi producenci zdrowej żywności ciągle jednak są mało znani. Chcemy to zmienić. Wierzymy, że nasza zdrowa żywność może stać się tak samo rozpoznawalna, jak nasze jeziora czy lasy.
Dlatego właśnie rozpoczynamy kampanię „Smaczne. Zdrowe. Nasze”. Na portalach rolniczeabc.pl, gazetaolsztynska.pl, mojemazury.pl oraz w „Gazecie Olsztyńskiej” zaprezentujemy kilkunastu producentów zdrowej żywności. Wierzymy, że ta znajomość będzie dla nas wszystkich ciekawa i korzystna.
Znacie kogoś, kto produkuje smaczną i zdrową żywność? Prosimy o kontakt: https://www.facebook.com/hrywna
Igor Hrywna, Gazeta Olsztyńska



Komentarze (3) pokaż wszystkie komentarze w serwisie
Dodaj komentarz Odśwież
Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych
Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez
Las #2344460 | 94.254.*.* 5 paź 2017 21:10
Szacunek dla eko rolników. Tak trzymać.
Ocena komentarza: warty uwagi (2) !
odpowiedz na ten komentarz
cde #2340063 | 178.235.*.* 30 wrz 2017 14:51
"samonaworzenie "
Ocena komentarza: warty uwagi (2) !
odpowiedz na ten komentarz
Do cenzora #2339681 | 88.156.*.* 29 wrz 2017 22:39
Szkoda słów:)
Ocena komentarza: warty uwagi (1) !
odpowiedz na ten komentarz