Piątek, 15 grudnia 2017

Mazurskie pszczoły ze szklanych uli

2017-09-21 10:00:00 (ost. akt: 2017-10-05 23:02:54)

Autor zdjęcia: Beata Smaka

Podziel się:

LUDZIE/// – Najcenniejsze w miodzie są enzymy. Temperatura powyżej 40 stopni zabija je, a miód staje się zwykłym cukrem. Najczęściej popełnianym błędem jest dodawanie miodu do gorącej herbaty – mówi pszczelarz Adam Witkiewicz.

„Pasieka Mazurska” w Wielkim Lesie jest jedną z lokalnych atrakcji. To miejsce często odwiedzane przez turystów, mieszkańców, a także pszczelarzy z regionu. Pan Adam wie wszystko o pszczołach i tą wiedzą dzieli się ze swoimi gośćmi.  W „Pasiece Mazurskiej” można nie tylko kupić słoiczek miodu, ale i posłuchać opowieści o tych niezwykłych owadach.

Zresztą pan Adam mógłby o nich mówić godzinami. Jak sam przyznaje, pszczoły to jego życie, pasja i hobby. Goście odwiedzający pasiekę w Wielkim Lesie mogą podglądać życie pszczół i ich wytężoną, codzienną pracę. A to wszystko dzięki przeszklonym ulom. – 90 proc. naszego miodu sprzedajemy tu na miejscu. Staramy się budować grono odbiorców, które kupuje nasz produkt w pełni świadomie. Co jakiś czas wprowadzamy do naszego gospodarstwa coś nowego, za pomocą których pokazujemy klientom na czym polega produkcja miodu. Stąd pomysł na tzw. szklane ule. Dzięki nim zobaczymy jak wygląda rodzina pszczela, dzikie gniazdo, matka, trutnie czy miód dojrzały – mówi pszczelarz.

Kolejną atrakcją rodzinnego gospodarstwa państwa Witkiewiczów są apidomki, w których można pooddychać powietrzem z uli. – Pszczoły wchodzą do domków specjalnymi korytarzami w podłodze, a wychodzą na środku pomieszczenia, gdzie ustawione są ich ule. Te ule tworzą z kolei łóżko, na którym należy się położyć. Przy czym należy podkreślić, że ryzyko użądlenia jest zerowe. Zjonizowane ujemnie powietrze wydobywające się z uli pozytywnie wpływa na nasze górne drogi oddechowe. Kiedy się położymy, słyszymy delikatny dźwięk brzęczących pszczół. Dzięki temu możemy się zrelaksować, odprężyć i odciąć się na chwile od świata zewnętrznego – tłumaczy Adam Witkiewicz.
Pasieka państwa Witkiewiczów liczy około 200 uli. Jest to pasieka wędrowna, więc wiąże się ze specyficznym trybem życia jej właścicieli. Sezon intensywnej pracy zaczyna się 1 kwietnia, a kończy z początkiem października. – W tym czasie  wykonujemy cały szereg zabiegów w ściele określonym terminie – mówi pszczelarz. – Na przykład w okresie rojenia się pszczół musimy zajrzeć do każdej rodziny co 8 dni. Jeżeli się spóźnimy to część pszczół nie będzie już przynosiła miodu. W związku z tym ciągle żyjemy w stresie czasowym. Tego czasu ciągle brakuje. Pracujemy po kilkanaście godzin na dobę.

Dzień zaczyna się o 4. rano. Wsiadam do swojego samochodu, zapakowanego poprzedniego wieczora pszczołami, i wyruszam w trasę. Rozładowuję ule, wracam do domu, przeglądam inne pasieki, wieczorem pakuję pszczoły na samochód i tak w kółko. W ciągu czterech miesięcy przejeżdżam 20 tysięcy kilometrów. Mówi się, że pszczelarz pracuje latem, a zimą śpi. To nie jest prawda. Oczywiście, zimą można pozwolić sobie na większy luz. Jednak w głównej mierze wykorzystujemy ten czas na przygotowania do kolejnego sezonu. Zajmujemy się wytapianiem wosku, skrobaniem ramek czy dezynfekcją sprzętu.

Nie od dziś wiadomo, że miód to samo zdrowie. – Mamy to szczęście, że nasz produkt sam w sobie jest zdrowy, pod warunkiem, że pszczelarz go nie zepsuje. Pszczoły nie przyniosą do ula złego miodu, bo wcześniej same się zatrują – tłumaczy pan Adam.

– Najcenniejszą częścią w miodzie są enzymy, które pszczoły dodają w trakcie przerabiania nektaru. To właśnie one powodują, że miód wpływa na naszą odporność, że jest bakteriobójczy. Często w handlu mamy do czynienia z popsutym miodem. Niestety, 80 proc. społeczeństwa woli miód płynny. W związku z tym jest on rozgrzewany. Temperatura powyżej 40 stopni Celsjusza zabija enzymy, a miód traci swoje właściwości. Po zagotowaniu staje się zwykłym cukrem. Najczęściej popełnianym błędem jest dodawanie miodu do gorącej herbaty czy kawy.

Klienci często pytają o rodzaje miodów i ich konkretne właściwości. – Przyjęło się, że na przykład miód gryczany przeciwdziała miażdżycy, wrzosowy leczy prostatę, a miód akacjowy nerki. mam do tego inne podejście. – wyjaśnia pszczelarz. – Zawsze tłumaczę klientom, żeby się tym zbytnio nie sugerowali. Ważniejsze jest to, żeby korzystać z miodu systematycznie i w odpowiedni sposób. Jeżeli chcemy wydobyć z miodu jak najwięcej cennych właściwości, najprostszym sposobem jest rozpuszczenie go w szklance letniej wody i pozostawienie go na kilka godzin.

Enzymy w letniej wodzie zwiększają swoją aktywność, a my w ten sposób pobieramy gigantyczną dawkę leku. Sam miód ze względu na swój skład chemiczny pozytywnie wpływa na pracę wątroby, działa odtruwająco, wzmacnia mięsień sercowy, reguluje ciśnienie krwi, wzmacnia naczynia krwionośne.
Coraz więcej osób docenia lecznicze działanie nie tylko miodu, ale także innych produktów pszczelich. Jednym z nich jest pierzga.

– To pokarm białkowo-witaminowy pszczół. 12 proc. białka zawartego w pierzdze stanowią aminokwasy egzogenne. Pierzga jest genialnym produktem dla człowieka – tłumaczy pan Adam. – Pomaga budować odporność, działa przeciwmiażdżycowo. Tego niewiele się spożywa. Wystarczą dwie, trzy łyżeczki. Kolejną lekiem jest propolis, uznawany za najmocniejszy naturalny antybiotyk. Wykorzystywany przy leczeniu przeziębienia, trudno gojących się ran, chorób grzybiczych czy wrzodów na żołądku. Jest jeszcze mleczko pszczele, ale ze względów technicznych nie jest ono pozyskiwane w naszej pasiece.

W sklepiku Państwa Witkiewiczów znajdziemy różne rodzaje miodów. Miód rzepakowy, malinowy, gryczany, lipowy, spadziowy oraz wrzosowy. Przed zakupem można spróbować każdego z nich. I co najważniejsze możemy mieć pewność, że jest to produkt najwyższej jakości. – Oprócz tego stworzyliśmy mały skansen, w którym można podziwiać zabytki związane z pszczelarstwem z tego terenu – dodaje pan Adam.

Wierzymy w zdrową żywność: Nasz region powinien kojarzyć się ze zdrowiem i dobrym nastrojem. Nie tylko w kontekście turystyki, ale też i rolnictwa. Zdrowa żywność i zdrowy styl życia idealnie bowiem pasują do Warmii i Mazur. Nasi producenci zdrowej żywności ciągle jednak są mało znani. Chcemy to zmienić. Wierzymy, że nasza zdrowa żywność może stać się tak samo rozpoznawalna, jak nasze jeziora czy lasy.
Dlatego właśnie rozpoczynamy kampanię „Smaczne. Zdrowe. Nasze”. Na portalach rolniczeabc.pl, gazetaolsztynska.pl, mojemazury.pl oraz w „Gazecie Olsztyńskiej” zaprezentujemy kilkunastu producentów zdrowej żywności. Wierzymy, że ta znajomość będzie dla nas wszystkich ciekawa i korzystna.


Anna Uranowska, Rolnicze ABC
Igor Hrywna, Gazeta Olsztyńska

Polub nas na Facebooku:

Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. l #2335568 | 46.215.*.* 24 wrz 2017 21:02

    z tą pewnością .....

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Zenon #2333072 | 79.184.*.* 21 wrz 2017 11:21

    Reklama

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)