Czwartek, 23 listopada 2017

Nie chce u nas modyfikowanej soi

2017-09-07 11:10:00 (ost. akt: 2017-09-07 11:21:37)

Autor zdjęcia: Andrzej Grabowski

Podziel się:

LUDZIE///Rafał Banasiak to przedsiębiorca z Bartoszyc zajmujący się dostarczaniem rolnikom środków do produkcji rolnej, która ma ciekawą ideę. Chce zastąpić zagraniczną, modyfikowaną genetycznie paszę, polską. I robi sporo, żeby tak się stało.

— Prowadzi pan rodzinną firmę ATC Rafał Banasiak. Pracuje pan dla rolników. Zaangażował się pan też w konsolidowanie miejscowych rolników.
— Rolnicy mają problem ze sprzedażą bobiku, łubinu czy grochu. W związku z tym opracowaliśmy wspólnie z gospodarstwami rodzinnymi pewien plan działania mający poprawić tę sytuację. Młodzi rolnicy, będący sukcesorami gospodarstw rodzinnych z jednej strony szukają nowych rozwiązań w przedsięwzięciach rolniczych jak i działalności pozarolniczej. Szukają alternatyw a jedną nich jest produkcja roślin strączkowych.

— Skoro rolnik nie może sprzedać plonów, to może niech nie uprawia takich roślin? Dlaczego akurat produkcję roślin strączkowych uważa pan za tak ważną?
— Zacznijmy od tego, że sprowadzana z zagranicy śruta sojowa, którą u nas karmi się zwierzęta hodowlane, właściwie w 100 procentach pochodzi z soi genetycznie modyfikowanej. Import śruty do naszego kraju od 2006 roku wzrastał w postępie geometrycznym. Śruta sojowa jest dostępna dosłownie "na pstryknięcie palcami". Przez 24 godziny na dobę, bardzo szybko, w każdej ilości. Gdy szukaliśmy możliwości sprzedaży naszych rodzimych roślin strączkowych okazało się, że przegrywamy z importem. To jest ten problem, że do tej pory polski rynek roślin strączkowych jest rozdrobniony. Nie ma na rynku odpowiedniej ilościowo partii tego towaru żeby być partnerem dla przetwórców, jakimi są mieszalnie pasz. A rynek pasz rozwija się bardzo dynamicznie. Od 2010 roku zwiększyliśmy produkcję drobiu o 80 procent. W związku z tym w tej produkcji potrzebujemy też surowca jakim są pasze z białka roślinnego.

— Chodzi więc o to, aby pasze były produkowane z krajowych komponentów?
— To dalszy etap. W ramach naszego Klastra Rodzimych Źródeł Białka Roślinnego AGROPORT współpracujemy ze spółdzielniami mleczarskimi. Część z nich już odeszła od skupu mleka od krów karmionych paszą z komponentami GMO. W związku z tym potrzebna jest pasza "non GMO" i oczywiście surowiec do wytworzenia takiej paszy. Ten rynek się powoli rodzi, tylko jak rozmawiam z wytwórniami pasz, to oni potrzebują odpowiednio dużych i jednolitych dostaw. I to jest problem, bo nasi producenci są rozdrobnieni.

— Czym jest ten Klaster?
— Klaster skupia firmy i gospodarstwa rolne oraz jednostki naukowo-badawcze. W naszym przypadku skupiamy już ok. 70 gospodarstw rolnych oaz jako jednostkę badawczą Wyższą Szkołę Bezpieczeństwa w Bartoszycach. Chodzi nam o to, aby pomóc rolnikom w promocji i sprzedaży.

— Czy współpracujecie z samorządami?
— Na dzisiaj Współpracujemy z samorządem Górowa Iławeckiego i wkrótce z samorządem gminy Sępopol.

— Czy liczycie na zmiany prawne w zakresie obrotu paszami?
— Mamy taką nadzieję. Sam uczestniczę w konsultacjach na ten temat. Wkrótce w sejmie odbywać się będą posiedzenia komisji i podkomisji poświęcone m.in. temu tematowi. To wybieganie w przyszłość ale pierwszym elementem zmian w prawie powinno być zagwarantowanie określonego procenta komponentów krajowych w paszach. Podobnie jak przy produkcji biopaliw.

Rozmawiał: Andrzej Grabowski




Polub nas na Facebooku:

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Ja tylko pytam #2324353 | 5.172.*.* 10 wrz 2017 00:02

    Ile gmina Górowo zarobi na tym interesie? Dlaczego współpraca jest tylko z gminą Górowo? Poszło coś pod stołem, czy coś?

    ! - + odpowiedz na ten komentarz