Piątek, 23 czerwca 2017

Czym można uzupełnić braki pasz objętościowych w żywieniu krów?

2015-11-21 09:00:00 (ost. akt: 2015-11-20 09:22:53)
Zwiększenie udziału paszy treściwej w celu uzyskania odpowiedniej koncentracji składników pokarmowych wiąże się z zagrożeniem naruszenia prawidłowej struktury całej dawki, zachwianiem fermentacji w żwaczu i w rezultacie z zagrożeniami zdrowia krów

Zwiększenie udziału paszy treściwej w celu uzyskania odpowiedniej koncentracji składników pokarmowych wiąże się z zagrożeniem naruszenia prawidłowej struktury całej dawki, zachwianiem fermentacji w żwaczu i w rezultacie z zagrożeniami zdrowia krów

Autor zdjęcia: Grzegorz Czykwin

Podziel się:

Ten rok jest wyjątkowo trudny dla hodowców bydła i producentów mleka. Kary za przekroczenie kwot mlecznych, spadek cen mleka i na dodatek susza, a zatem i dodatkowe koszty ponoszone na zakup pasz. Czym karmić krowy w obliczu braków pasz objętościowych, zwłaszcza, że jakość kiszonek z kukurydzy w większości nie będzie najwyższa.

Kukurydza po prostu nie wykształciła kolb o odpowiedniej masie a te, które powstały to i tak słabo były wypełnione ziarnem.

Zła pasza pogorszy mleczność krów


Kiszonki mogą zawierać wysoki poziom cukru, przy małej zawartości skrobi, ponieważ cukry proste zawarte w kukurydzy nie zdążyły przekształcić się w skrobię. Taka pasza może być przyczyną kwasicy u krów. Brak paszy objętościowej niejednokrotnie spowoduje uzupełnianie dawek zwiększonymi ilościami pasz treściowych. A trzeba bardzo ostrożnie podejmować decyzję o zwiększeniu udziału paszy treściwej w dawce dla krów mlecznych. Musimy wiedzieć, że zwiększenie udziału paszy treściwej, celem uzyskania odpowiedniej koncentracji składników pokarmowych wiąże się z zagrożeniem naruszenia prawidłowej struktury całej dawki, zachwianiem fermentacji w żwaczu i w rezultacie z zagrożeniami zdrowia krów. Takie postępowanie może być przyczyną zmniejszania mleczności, pogorszeniem zdrowia, wystąpieniem biegunek, kwasicy oraz wystąpienia ketozy.

Stosunek pasz objętościowych do treściwych


Optymalny stosunek suchej masy pasz objętościowych do pasz treściwych powinien wynosić: I Faza laktacji 40-50 proc. do 50-60 proc., II Faza laktacji 60-70 proc. do 40-60 proc., III Faza laktacji 80-100 proc. do 20-0 proc., IV Faza zasuszenia 90-100 proc. do 10-0 proc.
Badania naukowe donoszą, że najbardziej optymalny stosunek suchej masy paszy treściwej do suchej masy paszy objętościowej wynosić powinien 50-60 proc. do 50-40 proc. Pasza treściwa powinna być podawana w kilku odpasach, a ilość podana jednorazowo nie powinna być wyższa niż 2,5 kg. Doświadczenia przeprowadzone na krowach, które dawały 35 litrów mleka dziennie, przy 4 krotnym pobieraniu paszy w odstępach 5 godzinnych, wykazały, że zwierzęta pobrały o 5 kg paszy więcej niż te przy 2 krotnym żywieniu.


Zbawienna słoma, ale jaka?


Przy układaniu właściwej struktury dawki pokarmowej i przy braku w gospodarstwie pasz objętościowych (kiszonki, sianokiszonki i siana) zbawienna może okazać się słoma. Słoma bowiem wymusza na krowie większe wydzielanie śliny, wymusza przeżuwanie, co w efekcie wpływa na odpowiednie zakwaszenie w żwaczu.

Jaka słoma dla krów? Najlepszą będzie ta ze zbóż jarych. Krowy trawią słomę w 40-50 proc. ze względu na zdrewniałe błony komórkowe. O przydatności słomy do celów paszowych decydują takie czynniki jak: gatunek rośliny, wielkość nawożenia organiczno-mineralnego, stopień zanieczyszczenia chwastami, sposób zbioru oraz stan pogody w czasie żniw. Ze względu na mniejsze zdrewnienie, a przez to większą przyswajalność — najlepszą słomą paszową jest słoma zbóż jarych. Właściwości fizjologiczne słomy zależą jednak od gatunku rośliny. Słomy żytnia, pszenna i jęczmienna, posiadają działanie zatwardzające. Słoma owsiana natomiast wykazuje właściwości rozwalniające, dlatego niewskazane jest jej podawanie w czasie wiosennego wypasu pastwiskowego, a w okresie wiosennym zawsze poleca się stosować słomę jęczmienną.


Więcej śliny to lepsze trawienie


Krowa w ciągu doby powinna 8 godzin jeść, tyle samo przeżuwać i odpoczywać Przeżuwanie u krów jest bardzo ważne, ponieważ przy przeżuwaniu wydziela się ślina. A ilość wydzielonej śliny zależy zawsze od fizycznej struktury pasz. Gdy przeżuwanie trwa 7-8 godzin, to krowa wydziela 150-180 litrów śliny. Im więcej śliny tym lepiej strawiona będzie pasza, a jak lepiej strawiona to lepiej wykorzystana.

Musimy pamiętać, że ślina neutralizuje kwasy organiczne i odpowiedzialna jest za odpowiednią kwasowość w żwaczu. Jeżeli kwasowość w żwaczu jest zbyt niska, to proporcja kwasu propionowego do mlekowego jest nieprawidłowa i wówczas zmniejsza się wydajność mleka i procent tłuszczu. Krowa powinna zjeść dziennie pasze w ilości 2,5-3,5 proc. jej masy ciała w przeliczeniu na suchą masę paszy. Średnio krowa zjada dziennie 15-20 kg suchej masy paszy, przy czym 20 kg może zjeść tylko wówczas, gdy będzie to pasza łatwo strawna i zawierająca dość dużo koncentratów.

W żywieniu jałówek można nawet do minimum ograniczyć zadawanie kiszonek, a dawkę pokarmową zestawić z pasz treściwych i słomy, ale trzeba koniecznie uzupełnić ją dodatkami mineralno-witaminowymi.

Słoma niewłaściwie przechowywana


Należy zadbać o właściwe przechowywanie słomy. Nie możemy dopuścić do strat w składnikach pokarmowych oraz doprowadzić do zbutwienia i spleśnienia. Podczas przechowywania, słoma może ulec zawilgoceniu, a zawilgocona narażona jest na zakażenie niebezpiecznym grzybem Stachybotrys, który wywołuje u zwierząt groźne schorzenia przewodu pokarmowego.

Słoma zbóż ozimych jest bardziej podatna na zakażenie tym grzybem. Rozpoznanie zakażonej słomy jest bardzo łatwe — to nic innego niż czarne plamki na słomie, które możemy zetrzeć palcem. Kolejne narażenie brudnej i zawilgoconej słomy to grzyby toksynotwórcze, wytwarzające mikotoksyny. Te dają różowe i białe naloty na słomie.

Jaką słomę kiedy i jakiej krowie?


Słoma zbóż ozimych, zwłaszcza pszenna i żytnia, ma właściwości zatwardzające. Dlatego może być stosowana w żywieniu krów przebywających w ciągłym ruchu. Nie jest wskazane jej stosowanie zimą w żywieniu krów cielnych. Najmniej zdrewniała jest słoma z jęczmienia jarego. Jest ona chętnie zjadana przez zwierzęta, ale skarmiana w zbyt dużych ilościach wykazuje również właściwości zatwardzające. Dotyczy to szczególnie krów wysokomlecznych. W razie konieczności skarmiania większej ilości tej słomy przez dłuższy czas wskazane jest dodawanie niedużej ilości słomy owsianej. Słoma owsiana jest najmniej zdrewniała w porównaniu do zbóż ozimych. Ma właściwości rozwalniające i powinno się ją stosować szczególnie w oborach uwięziowych. Nie powinniśmy jej stosować w okresie wiosennego wypasu pastwiskowego, bo wzmaga biegunki u bydła.

Czy słomę trzeba obrobić?


Jak kto woli. Ta bardzo dobrej jakości może być skarmiana bez przyrządzania. Mechaniczne i termiczne przyrządzanie nie zwiększa znacząco jej wartości pokarmowej. Czym innym jest jak słomę musimy wymieszać z innymi paszami, wtedy należy pociąć ją na sieczkę w sieczkarniach toporowych lub bębnowych, ręcznych lub elektrycznych, albo śrutować w młynkach bijakowych. Jeżeli mamy słomę gorszej jakości, postępujemy podobnie, zwiększając w ten sposób jej pobranie przez zwierzę oraz obniżymy strawność. Chociaż wskutek zwiększonego spożycia ilość pobranej energii metabolicznej jest taka sama, to mniejsze jest zużycie energii na żucie i przeżuwanie, mniejsze wydzielanie metanu w żwaczu. Większe pobieranie i mniejsza strawność śrutowanej słomy są spowodowane krótkim okresem jej przebywania w żwaczu.

Słomy podobnie jak i innych pasz objętościowych suchych nie należy zbytnio rozdrabniać. Do prawidłowego przebiegu procesów trawiennych w żwaczu wymagana jest bowiem obecność w dawce pokarmowej pewnej ilości długiego włókna. Główną zaletą mechanicznego przyrządzania słomy (rozdrabnianie, granulowanie, czy brykietowanie) jest umożliwienie wprowadzenia jej do mieszanek dawek pokarmowych, co powoduje zwiększenie pobrania słomy nawet o 30 procent w porównaniu ze skarmianiem oddzielnym.

Pasze z przemysłu olejarskiego


Alternatywą dla pasz gospodarskich oraz drogich pasz przemysłowych obok słomy są uboczne produkty z przemysłu rolno-spożywczego. To głównie roślinne pozostałości po produkcji żywności, olejów, bioetanolu oraz innych produktów roślinnych. Najpopularniejsze to pasze będące ubocznymi produktami z przemysłu olejarskiego. Z niego bowiem pochodzą m.in. poekstrakcyjne śruty: sojowa i rzepakowa.

Śruta sojowa zajmuje bardzo ważne miejsce w żywieniu zwierząt gospodarskich, w tym bydła i jest ceniona głównie za dużą zawartość wysokojakościowego białka (45-55 proc. BO). Jej zaletą jest wysoka zawartość aminokwasów: lizyny oraz tryptofanu, a także fakt, że większość jej białka przechodzi nienaruszona przez żwacz (białko by-pass).

Poekstrakcyjna śruta rzepakowa, zawiera zwykle 35-38 proc. białka, jednak w przeciwieństwie do śruty sojowej większość (ok. 75 proc.) peptydów ulega rozkładowi w żwaczu. Dlatego stosując tę paszę, należy monitorować poziom mocznika w mleku krów. Makuchy i ekspelery otrzymuje się także z rzepaku. W odróżnieniu od śrut poekstrakcyjnych zawierają niższą procentową ilością białka oraz wyższą zawartość oleju, a przez to większą energetycznością. Makuchy otrzymywane są podczas tłoczenia oleju w mechanicznych bądź hydraulicznych prasach, a surowiec ma postać płytek o zawartości tłuszczu na poziomie 8-12 proc. Ekspelery powstają w wyniku wyciskania oleju na prasach wrzecionowych lub ślimakowych i cechują się zawartością tłuszczu na poziomie ok. 5 proc.

Pasze z przemysłu cukrowniczego


Przemysł cukrowniczy może być także bogatym źródłem różnorakich produktów ubocznych.
Melasa oraz wysłodki buraczane mogą stanowić cenną paszę energetyczną dla bydła. Połączenie tych dwóch produktów tworzy wysokoenergetyczną i smakowitą paszę. Ze względu na ilość zawartej wody, wysłodki dzielimy na: mokre, prasowane i suszone. Większość gospodarstw coraz częściej odchodzi od stosowania mokrych wysłodków na rzecz suchych czy prasowanych. Wynika to z faktu, że konserwacja wysłodków mokrych wiązała się z dużym nakładem pracy, a przechowywanie stwarzało wiele trudności. Problemem również był dostęp do nich — tylko w okresie kampanii cukrowniczej. Alternatywą dla mokrych wysłodków stały się prasowane, czy suche z dodatkiem melasy (granulat, brykiet).

O ile wysłodki suche możemy przechowywać nawet 18 tyg., to prasowane zaleca się skarmiać w ciągu tygodnia. Wysłodki prasowane warto stosować jako dodatek uzupełniający do kiszonek z traw i motylkowatych.

Zaletą suszonych wysłodków jest ich łatwe podawanie — bezpośrednio na stół paszowy, do TMR-u. Można także dodawać je do mieszanki treściwej. Również można moczyć wysłodki przez 8-12 godzin przed skarmieniem. Ponadto zmniejszenie ilości zbóż na rzecz wysłodków suchych w mieszance treściwej może obniżyć ryzyko wystąpienia kwasicy żwacza u krów. Inna zaletą wysłodków suchych jest dobre ich przechowywanie, łatwość zadawania paszy oraz dostęp przez cały rok.

Melasowane wysłodki suche to prawdziwa „bomba” energetyczna, która jest dobrym komponentem dawki dla krów mlecznych, a także opasów. Melasa jest to zagęszczony sok buraczany zawierający ok. 50 proc. sacharozy oraz ok. 10 proc. białka o niskiej wartości; ma formę półpłynną, w niskich temperaturach potrafi być bardzo gęsta, co utrudnia korzystanie z tej paszy zimową porą. Melasa jest coraz chętniej wykorzystywana jako źródło energii w dawce oraz jako „lepiszcze” poprawiające przywieranie paszy treściwej do pasz strukturalnych w TMR-ze, co ogranicza sortowanie karmy przez bydło. Melasa stanowi źródło energii dla bakterii bytujących w żwaczu. Poprawia to bilans białkowy, korzystnie wpływając na mikroflorę żwacza. Dodatkowo melasa poprawia smakowitość paszy co sprawia, że zwierzęta chętnie ją pobierają.

Pasze z przemysłu rolno-spożywczego


Ubocznym produktem tego przemysłu są otręby powstające jako odpad przy produkcji mąki oraz kaszy. Zawierają okrywę ziarna, zarodek oraz bielmo. Są więc stosunkowo bogate we włókno, białko i tłuszcz, a także witaminy i minerały.

Otręby pszenne jako pasza mlekopędna są dobrym składnikiem dawki dla mlecznic w laktacji. A dla świeżo wycielonych krów poleca się stosowanie pójła sporządzonego na bazie otrąb.

Pasze z przemysłu piekarniczego


Do ubocznych produktów przemysłu piekarniczego można zaliczyć zwroty piekarnicze, a także kasze i mąki pastewne, które z różnych powodów nie zostały dopuszczone do spożycia dla ludzi. Mając w pobliżu gospodarstwa piekarnię, młyn bądź kaszarnię, warto dowiedzieć się o możliwości odbioru ubocznych produktów, które z pewnością będą opłacalną alternatywą dla ziarna zbóż.

Pasze z przemysłu browarniczego


Innym źródłem paszy dla krów jest przemysł browarniczy, który zaopatrzy nas w młóto. Młóto działa mlekopędnie oraz zauważalnie zwiększa ilość suchej masy w białym surowcu. Młóto świeże, zwane również mokrym, ma formę mokrej kaszy, która po rozładunku rozlewa się, dlatego powinno być składowane w silosach. Z racji kosztów transportu i utrudnień związanych z magazynowaniem i zadawaniem coraz częściej hodowcy decydują się na młóto suszone. Na polskim rynku dostępne jest już młóto w formie suszonej, zarówno dodatkowo zmielonej, jak i granulowanej. Pasza ta zawiera zazwyczaj 27-37 proc. białka w suchej masie

Pasze z przetwórstwa warzyw i owoców


Wytłoki warzywno-owocowe uzyskiwane są podczas produkcji soków, win oraz koncentratów, zawierają znaczne ilości włókna składającego się z ligniny, celulozy oraz hemicelulozy. Wytłoki warzywno-owocowe to źródło witamin i składników mineralnych. Dzięki zawartym m.in. w wytłokach z jabłek pektynom pasza ta działa jako sorbent metali ciężkich, poprawiając zdrowotność zwierząt.

mgr inż. Barbara Skowronek, Warmińsko-Mazurski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Olsztynie

Artykuł ukazał się w miesięczniku "Rolnicze ABC" nr 11 (302) 18 listopada 2015 r.

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB