Stawiają na stare polskie odmiany
Całkowity areał gospodarstwa to blisko 280 ha, specjalizują się w produkcji roślinnej. W strukturze zasiewów na 140 ha królują zboża min. pszenica, pszenżyto i owies. Podczas wiosennych zasiewów na polach pojawią się: bobik, kukurydza na ziarno oraz ziemniaki.
Uprawą ziemniaków skrobiowych rolnik zajmuje się od lat, uzyskując stabilne plony i wysoką jakość surowca. W tym roku rolnik posadzi ziemniaki na 45 ha, co ciekawe bazuje głównie na starych polskich odmianach, które z reguły zdają egzamin. Wiążą dość dużą ilość bulw bez względu na to, czy jest sucho, czy mokro, ciepło, czy zimno. Poza tym są zdecydowanie odporniejsze na braki wody.
– Wiem, że zawsze mogę liczyć na plon około 30 t z ha, a przy sprzyjających warunkach i korzystnym rozkładzie opadów plon jest zwykle wyższy. Ostatnie lata były suche, a mimo to mój średni plon wynosił blisko 30 t/ha. Oprócz starych sprawdzonych polskich odmian co roku testuję także jakąś nowość, ale różnie to bywa z plonem. Na 90 proc. pól, które przeznaczam pod uprawę ziemniaka przemysłowego sadzę odmianę Hinga z Pomorsko-Mazurskiej Hodowli Ziemniaka, to jest mój pewniak. Mogę śmiało powiedzieć, że przez ostatnie 7 lat była najlepiej plonującą odmianą, dającą dużo skrobi. Jej zaletą jest to, że nie jest zbyt wymagająca pod względem warunków glebowych i dobrze znosiła ostatnie suche lata – wyjaśnia Marcin Ździebło.
Hinga jest odmianą skrobiową późną o średniej zawartości skrobi na poziomie 21-22%. Odmiana dobrze poznana, bo zarejestrowana w 1996 r. o czerwono – fioletowej barwie kwiatu z białym końcem. Odporna na wirusa Y oraz porażenie zarazą ziemniaka. Inne polskie odmiany ziemniaka uprawiane w gospodarstwie to: Boryna, Jubilat, Ikar. Plantator sadzi ziemniaki w trzeciej dekadzie kwietnia, ale nie wcześniej, niż 26 kwietnia i nie później niż 3 maja. Z reguły trzyma się obsady zalecanej przez producenta, ale na słabszej glebie zmniejsza obsadę o około 10-15%.
Opracowali technologię i zainwestowali w sprzęt
Gospodarstwo od lat specjalizuje się w produkcji ziemniaka, więc ma własny park maszyn dedykowany tej produkcji. Jest sadzarka wydajny, jednorzędowy kombajn Grimme SE75-55 oraz cała technologia do sortowania i własna przechowalnia.
– Uprawiając przez lata ok. 60 ha ziemniaków nie było wyjścia trzeba było opracować swoją technologię i zainwestować w sprzęt, tym bardziej, że w okolicach prawie nikt nie uprawia ziemniaków, więc nie tak łatwo było skorzystać z usługi – wspomina plantator.
Przechowalnia ziemniaków w gospodarstwie pana Marcina jest dość nietypowa, bo długa i niewysoka, oczywiście rolnik zdaje sobie sprawę, że wyższa byłaby łatwiejsza w składowaniu i obsłudze. Ale tą postanowił wykonać w 2017 r. na bazie istniejących, starych budynków, modernizując je, wykonując system wentylacji, ale konstrukcyjnie nic nie zmieniając, nie podnosząc. Przechowalnia podzielona jest na dwie części w jednej przechowywany jest materiał sadzeniakowy na skrobie, w drugiej ziemniak jadalny, którego uprawiany co roku na areale 2-3 ha.
– Sadzeniaki i ziemniak jadalny nie mogą być przechowywane razem, ponieważ muszą mieć inną temperaturę przechowywania. Sadzeniaki około 2,5 o C, natomiast ziemniaki jadalne powinny być przechowywane w temperaturze 5 – 6 o C. Ziemniaki przechowywane są w skrzyniopaletach – wyjaśnia rozmówca.
Klasy gleb podzieliły gospodarstwo
Gospodarstwo Rolne Miedna podzielone jest na dwie części ze względu na klasy gleb. 90 ha stanowią gleby słabsze V i VI klasy, na których uprawiane są: pszenżyto, owies, ziemniak i kukurydza. Pozostały areał to gleby klasy IV a i b, z przewagą klasy b i tu w płodozmianie znajdziemy rzepak, pszenicę ozimą oraz bobik. Dzięki tak różnym glebom wzorcowo urozmaicony jest płodozmian. Marcin Ździebło dodaje, że jest to bardzo dobre ze względów agrotechnicznych i możliwości rozłożenia prac polowych. Poza tym przy tylu uprawach jest mniejsze ryzyko, bo jak jedna uprawa nie wyjdzie to jest jeszcze druga, trzecia i jeszcze kolejna.
– Mając tak zróżnicowane gleby musiałem jakoś sensownie wszystko zaplanować, podzielić i według tego podziału planować płodozmian, cały czas pilnując tego i myśląc do przodu, co będzie na danym polu w kolejnych latach. W tym roku będę siał np. 29 ha kukurydzy na ziarno, bo tak wynika z płodozmianu, choć pamiętając cenę za ziarno kukurydzy w zakończonym sezonie, aż kusi żeby ją wymienić na inną uprawę. Ale nie zrobię tego, bo muszę wejść tak z płodozmianem, po kukurydzy będę miał bardzo dobre stanowisko pod owies, a za 2 lata na tym polu będą ziemniaki – wylicza właściciel gospodarstwa.
Rozmówca podkreśla, że pomimo tego, że ma także gleby V i VI klasy to zawsze coś tam urośnie i jakiś wynik ekonomiczny jest.
– Najbardziej cieszą mnie te plony uzyskane na słabszych glebach, bo nie sztuką jest na dobrej klasie gleby osiągać wysokie plony. Sztuką jest tak zarządzać i planować, żeby wykorzystać każdy rodzaj gleby i tu wiem, że kluczowe znaczenie ma płodozmian. Myślę, że on jest najważniejszy, więc zawsze o to dbałem, natury nie oszukasz, a gleba właściwie traktowana zawsze się odwdzięczy. Czasem wiem, że wyjdę z jakąś uprawą może na zero lub zarobek będzie minimalny, ale zyskuje np. doskonałe stanowisko, dzięki któremu będę mógł zaoszczędzić na nawożeniu azotowym rośliny następczej. Trzeba patrzyć i planować nieco szerzej, a nie z roku na rok, w perspektywie długoterminowej to się naprawdę opłaca dla gleby, dla roślin i dla plonów – podsumowuje Marcin Ździebło.
Dr inż. Monika Kopaczel-Radziulewicz
Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie
Dodaj komentarz Odśwież
Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez