środa, 24 kwietnia 2019

Proste sposoby radzenia sobie z suszą

2019-03-29 10:16:55 (ost. akt: 2019-03-29 10:20:36)
koniczyna łąkowa zaatakowana przez kaniankę

koniczyna łąkowa zaatakowana przez kaniankę

Podziel się:

Luty w teorii miesiąc odznaczy się najniższymi temperaturami w roku oraz dużą ilością okrywy śnieżnej. W tym był to jeden z najłagodniejszych miesięcyy. Wielu rolników, z uwagi na bardzo niski stan wód gruntowych oraz wysokie temperatury, już pod koniec lutego rozpoczęło prace polowe.

Marzec również przywitał nas aurą bezdeszczową, a temperatury w okolicach 0 st. C sprzyjały rozpoczętym pracom. Czy to początek kolejnego krytycznie suchego roku w naszej historii? Jak już dziś mądrze przygotować się na taką ewentualność? W jaki sposób wprowadzić nasze użytki zielone w kolejny, potencjalnie trudny okres wegetacyjny?

Jak się bronić?
Styl dzisiejszego życia i pracy często sprawia, że zapominamy o dobrej praktyce rolniczej, którą wpajali nam nasi dziadkowie i rodzice. O praktyce z tych czasów, gdzie jak największy skarb traktowano glebę, która karmiła wszystkich. To z tamtych lat pochodzi przysłowie "za kosą pług", czyli jak najszybsze rozpoczęcie uprawek pożniwnych, aby chronić glebę przed suszą czy walczyć z chwastami. Czy o tego typu zasadach na pewno dziś pamiętamy? W jaki sposób, tak elementarnie, możemy wesprzeć nasze użytki zielone w nadchodzących latach trudnych i posusznych? Pierwszy pokos to ten, który niejednokrotnie zapewnia nam nawet 50% rocznych plonów zielonki. Powinniśmy walczyć o niego od pierwszych wiosennych promieni słonecznych po wjazd z kosiarką. Jak to zrobić?

Po pierwsze: nawożenie
Nadal często wśród rolników funkcjonuje przekonanie, że to azot jest najważniejszym pierwiastkiem warunkującym plon zielonej masy, a cała reszta (Ca, K, P, Mg, S itd.) są drogimi, zbędnymi dodatkami. Wprost przeciwnie! To właśnie te pierwiastki w sytuacjach krytycznych pozwalają nam się uchronić przed klęską, a sam N potęguje w roślinie podatność na suszę. Tak więc po kolei.
Wapń (Ca) - pierwiastek warunkujący przyswajalność i dostępność wszystkich innych. Nawet w przypadku stosowania najlepszych i najdroższych nawozów wieloskładnikowych, roślina jest w stanie wykorzystać jedynie - w skrajnych przypadkach - 20% tego, co w nich zawarte. Wyobraźmy sobie pyszny obiad przed ciężką pracą. Siadamy do stołu i dostajemy informacje, że możemy zjeść jedynie 1/5. Poprzez jego stosowanie reguluje się odczyn gleby, inaczej pH. Optymalna jego wartość to 6-7. Oczywiście powyższe optimum jest zależne od rośliny jaką chcemy uprawiać czy od rodzaju gleby, ale na UZ, na glebach mineralnych te wartości możemy przyjąć za optymalne.
Fosfor (P )- odpowiada za ukorzenianie roślin jak również, a może przede wszystkim, za krążenie energii w roślinach - czyli coś na wzór naszego układu nerwowego.
Potas (K) - reguluje gospodarkę wodną roślin. Dzięki niemu rośliny lepiej radzą sobie z suszą jak również pewniej zimują. Jest on kluczowy w okresie intensywnego przyrostu roślin.
Magnez (Mg) - jest niezbędny do pobierania składników mineralnych przez roślinę oraz do fotosyntezy. Pobudza wzrost systemu korzeniowego roślin, poprawia jakość białka oraz pomaga utrzymać się w runi motylkom.
Siarka (S) - pomaga roślinom pobrać więcej i lepiej wykorzystać azot oraz zwiększa wydajność fotosyntezy.
Azot (N )- pierwiastek warunkujący przyrost zielonej masy. Jednak sam azot dla roślin jest jak napój energetyczny dla głodnego sportowca - daje efekt ale jest on krótkotrwały i bez właściwej, kompleksowej, pełnej gospodarki nawozowej wyniszczający.
Opierając się o powyższe charakterystyki widać wyraźnie od czego i dlaczego powinniśmy zacząć nawożenie. Pytanie: kiedy? Wapno najlepiej na jesień. Można je wysiewać także wczesną wiosną ale również zimą, pod warunkiem, że pole czy łąka nie znajdują się w miejscach o dużym spadku terenu. P, K, Mg możemy stosować wczesną wiosną przed ruszeniem wegetacji. Są to pierwiastki często wolno rozpuszczające się, przez co ich późne stosowanie, już przy trwającej wegetacji, może skutkować opóźnionym działaniem.
Nawożenie azotowe możemy połączyć z siarką i wykonać kiedy temperatury pozwolą roślinom na wykorzystanie tych pierwiastków. Tylko tak skomponowane nawożenie, oparte o wszystkie kluczowe substancje gwarantuje właściwy, wiosenny start, a także ma wpływ na trwałość roślin. Co jednak w sytuacji, kiedy po I lub po II pokosie dręczy nas susza? Rośliny, bez wody w glebie, nie są w stanie "ugryźć" żadnego z wymienionych pierwiastków. Tu z pomocą przychodzi dokarmianie dolistne. Jak pokazują doświadczenia, roślina w czasie suszy nie umiera z braku wody, a z głodu! Nasza strefa klimatyczna gwarantuje użytkom zielonym, poprzez wilgotność atmosferyczną (min. 40%), wystarczającą ilość wody w powietrzu do prowadzenia fotosyntezy. Problemem jest brak pierwiastków niezbędnych do życia. Te właśnie możemy dostarczyć poprzez liść metodą oprysku. Ta metoda nawożenia jest już doskonale znana w innych gatunkach jak zboża czy kukurydza- dlaczego nie przenieść tych doświadczeń na trawy? W ofercie firm nawozowych możemy znaleźć szeroką paletę środków z makro i mikroelementami. Jednymi z ciekawszych pozycji w tym zestawieniu są chociażby Krzem (Si) i Tytan (Ti). Krzem aktywuje naturalne systemy odpornościowe w roślinie oraz stymuluje ich wzrost i rozwój. Krzem wzmacnia ściany komórkowe roślin, a także poprawia rozwój ich systemów korzeniowych. Tytan natomiast zwiększa plonowanie roślin poprzez istotne zwiększenie pobierania składników pokarmowych z gleby, a także poprawia zdrowotność roślin i ich tolerancję na warunki stresowe. Zabiegi tego typu można wykonywać niezależnie od pory okresu wegetacyjnego, a przy zachowaniu kilku reguł związanych z ich stosowaniem (pora dnia, wilgotność, temperatura powietrza) dają znakomite efekty w postaci wzrostu plonów jak również trwałości roślin. Przypominam, że na nawożeniu i dokarmianiu użytków zielonych nie warto oszczędzać, gdyż wartość zbieranej paszy objętościowej z ha rocznie przekracza często 10 tys. zł.

Agrotechnika na użytkach zielonych
Prace na UZ zielonych zaczynamy dość wcześnie. Niemal we wszystkich przypadkach powinniśmy przeprowadzić włókowanie. Dobrym rozwiązaniem jest, kiedy połączymy z nim podsiew. Po pierwsze: napowietrzamy darń, usuwamy stare, obumarłe rośliny oraz przyhamowujemy rozwój chwastów, które inaczej niż trawy, źle znoszą tego typu zabiegi mechaniczne. Główną zaletą dla tego zabiegu jest jego jak najwyższy stopień agresywności. (Fot podsiew) Im mocniej przyniszczymy nasz użytek, tym większe mamy szanse na to, że zabieg się powiedzie. Prace te powinny zostać zawsze zwieńczone wałowaniem wałem gładkim (żaden siewnik nie gwarantuje wystarczającego zagęszczenia rozluźnionej darni). Opierając się na obserwacjach przynajmniej 3 minionych lat za optymalny termin zabiegu podsiewu uważam 10-15 kwiecień. Zabiegi w tych terminach pozwoliły na dobry start młodym roślinom, kiedy stare dopiero rozpoczynały ospale wegetację. Podsiew robimy nie tylko wiosną. Można go wykonywać także po 2 lub 3 pokosie. Głównym czynnikiem warunkującym jest tu pogoda. Oczywiście podsiew po pokosie dokonany w nisko skoszoną starą darń, a włókowanie nie jest już potrzebne, natomiast trzeba pamiętać o konieczności wałowania po zabiegu. Zabiegiem, który warto rozważyć wczesną wiosną jest także oprysk środkami selektywnymi, które pomagają w zwalczaniu np. chwastów dwuliściennych.

Podsiać, ale czym?
Przy podsiewie najczęściej zastosowanie znajdują te gatunki, które charakteryzuje szybki wzrost. Są to np. życice mieszańcowe, trwałe czy wielokwiatowe, a także koniczyna biała i czerwona. Firma Sowul ma w swojej ofercie kilka takich mieszanek. Są to np. mieszanka kośna Trojanka składająca się z szybko rosnących, jednorocznych życic westerwoldzkich. Rokita - mieszanka dwuletnia z odmianami życic wielokwiatowych zimujących i koniczyną czerwoną, a także Smakovita Podsiew Sowul złożona głównie z życic trwałych o różnych stadiach wczesności. Ostatnio obserwujemy również tendencje we zroście udziału w podsiewie mieszanek trwałych, wieloletnich takich jak Krasula czy Mućka. Są to mieszanki o bogatych składach gatunkowych (życice, tymotka, kupkówka, kostrzewy, bobowate drobno nasienne), gwarantujących plon również w okresach posusznych. Są to niewątpliwie jedne z najtrwalszych mieszanek na rynku. W tym roku dołączyła do nich jeszcze jedna- mieszanka kośna BIZON. Jest to nowość w naszej ofercie, która zanim ukazała się na półkach sklepowych zdążyła dostać nagrodę w kategorii "NOWOŚĆ 2019" na targach FERMA Bydła w Łodzi. W jej składzie znajdziemy 30-procentowy udział kupkówki, kostrzewy, festulolium oraz lucernę siewną, koniczynę białą oraz komonicę - znakomitą roślinę sprawdzającą się na glebach słabych i suchych, odrobinę dziś zapomnianą. Przy okazji doboru mieszanek nie sposób nie wspomnieć i nie ostrzec przed nabywaniem nasion z niepewnych źródeł (zarówno krajowych jak i zagranicznych).
Pamiętajcie państwo! W zdecydowanej większości są to nasiona o bardzo złych parametrach. Dotyczy to zarówno jakości kiełkowania, jak też ich czystości. Wszyscy wiemy, jak wyglądał ubiegły rok na polach i jakiej wartości zbieraliśmy zboża. Podobnie sprawy się mają w trawach. W rynku została masa nie kiełkujących nasion, które teraz trafią na bazary za bezcen. W takich tanich mieszankach można natrafić na nie tylko słabej jakości nasiona, ale również chwasty i nasiona roślin kwarantannowych. Jeżeli chodzi o zachwaszczenie, najbardziej niebezpieczny jest dziś zakup niecertyfikowanej koniczyny czerwonej. W ostatnich dwóch latach notuje się olbrzymi wzrost zachwaszczenia KANIANKĄ - chwastem trującym dla bydła i niezwykle agresywnym w polu.
Dlatego warto zainwestować w dobrą i sprawdzonej jakości mieszankę traw, która przyniesie oczekiwane plony i zyski.

Karol Żywalewski – Doradca agrotechniczny Sowul & Sowul
Polub nas na Facebooku:

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB