Poniedziałek, 25 czerwca 2018

Afrykański pomór świń. Hodowcy muszą drżeć o siebie i sąsiadów

2018-04-16 13:20:00 (ost. akt: 2018-04-16 12:30:51)
W kwietniu rozpoczęły się w całej Polsce kontrole w gospodarstwach utrzymujących trzodę chlewną. Podczas pierwszej wizyty w gospodarstwie weterynarz sprawdza, czy rolnik spełnia wymagania dotyczące bioasekuracji

W kwietniu rozpoczęły się w całej Polsce kontrole w gospodarstwach utrzymujących trzodę chlewną. Podczas pierwszej wizyty w gospodarstwie weterynarz sprawdza, czy rolnik spełnia wymagania dotyczące bioasekuracji

Autor zdjęcia: Dariusz Kucman

Podziel się:

Mijają kolejne tygodnie, a sytuacja związana z afrykańskim pomorem świń (ASF) wydaje się niezmienna. Hodowcy trzody chlewnej muszą przestrzegać zasad bioasekuracji i liczyć na to, że wirus nie przedrze się nie tylko do ich gospodarstw, ale także do tych położonych w okolicy.

W ostatnim czasie nie było na szczęście przypadków stwierdzenia ASF w stadach świń, ale wirusa wykryto w wyniku badań zwłok kolejnych setek padłych (ewentualnie odstrzelonych) dzików. Według komunikatu głównego lekarza weterynarii z 30 marca naliczono już 1800 przypadków ASF u dzików.

Inspekcja rozpoczęła kontrole w całym kraju


Być może będzie ich mniej po wybudowaniu wielkiego płotu na wschodniej granicy Polski — o czym pisaliśmy w poprzednim numerze. Jednak są wokół tego tematu spore wątpliwości, a część środowiska rolniczego żąda porzucenia tej inwestycji i przeniesienia przeznaczonych na nią środków na inne fronty walki z ASF, choćby na bezpośrednie wparcie dla hodowców świń i wzmocnienie kadrowe i płacowe Inspekcji Weterynaryjnej.
A propos tej ostatniej, w kwietniu rozpoczęła ona w całej Polsce kontrole w gospodarstwach utrzymujących trzodę chlewną.

Podczas pierwszej wizyty w gospodarstwie weterynarz sprawdza, czy rolnik spełnia wymagania dotyczące bioasekuracji. W przypadku niedociągnięć, rolnik będzie miał czas na to, by dostosować się do wymogów. Następnie zostanie przeprowadzona kolejna kontrola. I jeżeli nadal będą nieprawidłowości, służby weterynaryjne wydadzą zakaz chowu świń i nakaz uboju zwierząt.

Straty mogą iść w dziesiątki tysięcy złotych


Niestety, skrupulatne przykładanie się do zabezpieczenia gospodarstwa wcale nie oznacza, że hodowca nie będzie miał kłopotów. Wystarczy, że ognisko ASF zostanie stwierdzone w okolicy i cała zostaje objęta strefą z ograniczeniami. Nawet jeśli można po jakimś czasie sprzedawać świnie z położonych w tym rejonie gospodarstw, ich właściciele dostaną za nie zdecydowanie zaniżone ceny. Wówczas straty idą w dziesiątki, a nawet setki tysięcy złotych.

Na jeszcze inne problemy w strefach zwrócił uwagę Krajowy Związek Pracodawców — Producentów Trzody Chlewnej.
„Dostajemy wiele sygnałów od rolników ze stref ASF, którzy są zaniepokojeni sytuacją związaną z wypłatami odszkodowań za likwidację stad trzody chlewnej w związku z wystąpieniem ognisk wirusa afrykańskiego pomoru świń. Obowiązujące przepisy stanowią, że wszyscy hodowcy, u których wystąpiło ognisko ASF, spełniający wymagania weterynaryjne, w tym z zakresu identyfikacji i rejestracji świń, otrzymają należne im odszkodowanie za straty poniesione w związku z działaniami Inspekcji Weterynaryjnej. Odszkodowanie należne jest m.in. za świnie zabite z nakazu Inspekcji Weterynaryjnej oraz za zniszczoną paszę lub sprzęt” — pisze KZP-PTCH.

Jak stwierdza, zdarzają się jednak przypadki, w których inspektorzy kwestionują spełnienie wymagań weterynaryjnych przez rolnika. Wówczas otrzymuje on odmowną decyzję w kwestii wypłaty odszkodowania.

„Jeżeli mamy do czynienia z małym stadem (kilka sztuk), to kara wynikająca z braku odszkodowania jest adekwatna do winy rolnika. Jeżeli w gospodarstwie znajdują się setki lub tysiące sztuk zwierząt, to kara za brak spełnienia wymogów weterynaryjnych niweczy cały dorobek życiowy rolnika. Staje się on bankrutem, gdyż nie jest w stanie spłacać rat kredytu bankowego” — wskazuje KZP-PTCH.

Według związku, na rolników została nałożona zbyt duża presja. Oczywiście zwalczenie choroby bez współpracy gospodarzy jest niemożliwe, a ci lekceważący zasady bioasekuracji stanowią zagrożenie dla sąsiadów. Ale nieraz drobne przeoczenie w spełnieniu wymogów może ostatecznie spowodować plajtę gospodarstwa.

„Kara wymierzona w takim wypadku wydaje się być nieadekwatna do przewinienia. Dlatego zwracamy się z postulatem rozdzielenia kar nakładanych na rolników za brak spełnienia zasad bioasekuracji od odszkodowań z tytułu likwidacji stada z powodu zakażenia wirusem ASF. Kara za niespełnienie zasad bioasekuracji powinna być dla rolnika dotkliwa, ale nie może rujnować dorobku całego życia” — brzmi wystąpienie KZP-PTCH.

Dariusz Kucman
rolniczeabc@rolniczeabc.pl


Artykuł ukazał się w miesięczniku "Rolnicze ABC" nr 4 (331) kwiecień 2018

Polub nas na Facebooku:

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB