Poniedziałek, 18 grudnia 2017

Limousine pokochały naszą trawę

2017-10-12 10:50:00 (ost. akt: 2017-10-12 19:15:48)

Podziel się:

ZDROWA ŻYWNOŚĆ\\Polacy zmieniają swoje zwyczaje kulinarne. Wołowina coraz częściej gości na naszych stołach. Jedną z najbardziej znanych hodowli w naszym regionie założył Francuz, który pod Susz sprowadził swoją rodzimą rasę limousine.

O zaletach wołowiny można by długo pisać. Jest zdrowsza od preferowanej nad Wisła wieprzowiny. Wołowina — choć zdrowa i bardzo smaczna — nie ma jeszcze zbyt wielu fanów w naszym kraju, a wpływ na to ma zwłaszcza cena mięsa.

— Na zachodzie Europy, w krajach takich jak Niemcy czy Francja, to właśnie mięso pochodzące z rasy limusine jest najwyżej cenione. Myślę, że Polacy też się do niego przekonają — mówi Mikołaj Zagrodzki, kierownik hodowli mięsnych krów rasy limousine w Januszowie koło Susza.

Całe gospodarstwo to 200 hektarów łąk i pastwisk. Miejsce to znane jest m.in. miłośnikom jeździectwa — w tutejszej stajni odbywają się zawody konne, w których startują również konie wyhodowane w Januszewie. Około 60 ha przeznaczonych jest na potrzeby krów, które bezstresowo mogą korzystać z dobrodziejstw przestrzennych pastwisk.

— Początki hodowli bydła w naszym gospodarstwie sięgają roku 2006. Jego właściciel Bertrand Le Guern postanowił wtedy sprowadzić do Januszewa swoją rodzimą rasę limousine — mówi Mikołaj Zagrodzki.

Stado doskonale się zaaklimatyzowało. Mikołaj Zagrodzki podkreśla, że krów ani cieląt się nie wiąże. Nikt nie przywiązuje ich do łańcuchów, nie przetrzymuje w zagrodach. Mają pełną swobodę i mogę chodzić, gdzie im się tylko na tych 60 hektarach zamarzy, zarówno na powietrzu, jak i w budynkach gospodarczych. A jak zacznie padać deszcz lub silnie wieje, to mogą się schować w budynkach czy w parku przeznaczonym wyłącznie na ich potrzeby.

Z końcem ciepłych miesięcy krowy gromadzą się bliżej zabudowań gospodarstwa. Pasze objętościowe w formie kiszonek, słomy i siana podawane mają w paśnikach przed budynkami. Czasami wylegują się na słomie w budynkach, ale w większości wybierają pościelone słomą legowiska na zewnątrz. Przez tyle lat hodowli naturalnej nie było przypadków zachorowań, co jest — niestety — częstym zjawiskiem w dusznych oborach.

— Krowy tej rasy są niezwykle odporne na warunki atmosferyczne. Deszcz czy śnieg nie są im straszne, spokojnie wytrzymują temperatury spadające do 20 kresek poniżej zera, a potrafią znieść nawet minus 30 stopni Celsjusza. Zima im zupełnie nie przeszkadza — tłumaczy pan Mikołaj. — To jest bardzo ważna cecha limousine.

Początkowo stado liczyło 20 sztuk, dzisiaj ponad sto. Krów matek jest około 60, do tego dochodzą jałówki i cielęta.

— Po porodzie cielęta pozostają przez pół roku przy matkach, pijąc mleko, a następnie część z nich, czyli jałówki, w większości pozostawiamy na „remont” stada i zostają w naszym gospodarstwie, natomiast część jałówek i byczki w wieku około pół roku sprzedawane są do hodowców z innych gospodarstw. Dajemy gwarancję, że zakupiony od nas cielak był w stu procentach wychowany w naturalnych i ekologicznych warunkach — dodaje Zagrodzki.

60 hektarów to bardzo dużo. Krowy mają odpowiednią przestrzeń do życia. Od maja do października stado przebywa na dużych łąkach ze stałym dostępem do tzw. cielętników. — Prawda jest jednak taka, że z cielętników korzystają bardzo rzadko. Widocznie, na zewnątrz czują się bardzo dobrze — podkreśla Mikołaj Zagrodzki, który od 10 lat obserwuje i dba o zwierzęta w Januszewie.
Niezwykły smak wołowiny pochodzącej z tamtejszej hodowli nie bierze się tylko z bezstresowych spacerów „po parku”, ale również — a może przede wszystkim — z bardzo prostego menu.

— Nie karmimy naszych krów żadnymi zakupionymi mieszankami pasz. Zwierzęta najlepiej wiedzą, co dla nich dobre, więc chętnie wcinają najzwyklejszą na świecie trawę. W czasie zimy dostarczamy im jedzenie, które uprzednio zebraliśmy z naszych pół, łąk i pastwisk. To mieszanka dobrych gatunkowo traw oraz roślin motylkowatych. Dzięki takiej diecie oraz nieograniczonej wolności krowy mają zapewniony zrównoważony rozwój. Te wszystkie czynniki wpłynęły na zdobycie przez nasze gospodarstwo w 2013 roku pierwszego miejsca w Ogólnopolskim Konkursie na Najlepszą Fermę Bydła Mięsnego w Polsce — dodaje Zagrodzki.

Mateusz Partyga
m.partyga@gazetaolsztynska.pl

Wierzymy w zdrową żywność: Nasz region powinien kojarzyć się ze zdrowiem i dobrym nastrojem. Nie tylko w kontekście turystyki, ale też i rolnictwa. Zdrowa żywność i zdrowy styl życia idealnie bowiem pasują do Warmii i Mazur. Nasi producenci zdrowej żywności ciągle jednak są mało znani. Chcemy to zmienić. Wierzymy, że nasza zdrowa żywność może stać się tak samo rozpoznawalna, jak nasze jeziora czy lasy.
Dlatego właśnie prowadzimy kampanię „Smaczne. Zdrowe. Nasze”. Na portalach rolniczeabc.pl, gazetaolsztynska.pl. oraz w „Gazecie Olsztyńskiej” zaprezentujemy kilkunastu producentów zdrowej żywności. Wierzymy, że ta znajomość będzie dla nas wszystkich ciekawa i korzystna.

Znacie kogoś, kto produkuje smaczną i zdrową żywność? Prosimy o kontakt: https://www.facebook.com/hrywna

Anna Uranowska, Rolnicze ABC
Igor Hrywna, Gazeta Olsztyńska







Polub nas na Facebooku:

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB