Piątek, 20 października 2017

Globalne i lokalne prognozy rynku mleka

2015-04-19 08:00:00 (ost. akt: 2015-04-29 10:42:50)
Szacuje się, że do 2017 roku światowa produkcja mleka będzie rosła o około 2 procent rocznie

Szacuje się, że do 2017 roku światowa produkcja mleka będzie rosła o około 2 procent rocznie

Autor zdjęcia: Grzegorz Czykwin

Podziel się:

Jak wyglądają bliższe i dalsze prognozy rynku mleka w Polsce? U wielu producentów pojawiła się niepewność, jak będzie wyglądała sytuacja po zniesieniu kwot mlecznych. Nie pomagają też media, które przyszłość rynku mleka widzą w ciemnych barwach. Tymczasem na całą sytuacje warto spojrzeć nie lokalnie, a globalnie.

Niepewność rynku mleka niepokoi zarówno producentów, jak i przedsiębiorców działających w obrębie produkcji mleka. Jednak przyszłości nie należy prognozować jedynie w kontekście zniesienia kwotowania mleka. — Aby obiektywnie ocenić sytuację, należy spojrzeć na nią z jak najszerszej perspektywy — tłumaczy Leszek Jarosz, prezes firmy DeLaval. — Wpływ na nasz lokalny rynek mają bowiem globalne prawa popytu i podaży, a także to, co dzieje się w różnych rejonach świata. Okazuje się bowiem, że w czasach, gdy cały świat stał się globalną wioską, na sytuację polskich producentów mleka może mieć wpływ nawet fakt, czy w dalekiej Nowej Zelandii aktualnie panuje susza, czy może obfite opady. Lokalne zjawiska w różnych punktach globu dają bowiem globalny efekt.
Leszek Jarosz, prezes firmy DeLaval, podczas konferencji, która odbyła się 26 marca w WMODR w Olsztynie
Fot. Anna Uranowska
Leszek Jarosz, prezes firmy DeLaval, podczas konferencji, która odbyła się 26 marca w WMODR w Olsztynie


Zapotrzebowanie rośnie wraz z liczbą ludności


Aby obiektywnie ocenić prognozy rynku mleka na kolejne kilka czy kilkanaście lat, musimy przyjrzeć się globalnym czynnikom rozwoju konsumpcji. Trzy najważniejsze to: demografia, ekonomia oraz środowisko. Zacznijmy od demografii. Jest oczywiste, że liczba populacji świata rośnie i to dość szybko. W 1950 roku było nas na świecie 2,5 miliarda. Obecnie jest nas około 7 miliardów. Liczba ludności w kolejnych latach będzie nadal rosła, a co za tym idzie — wzrośnie poziom konsumpcji i zapotrzebowanie na poszczególne produkty żywnościowe, nie tylko mleczne. Zauważmy, że na całym świecie postępuje urbanizacja, a ludzie masowo przeprowadzają się ze wsi do miast. W Chinach co roku powstaje miasto wielkości Szanghaju — czyli coraz mniej osób produkuje, a coraz więcej bazuje na gotowych produktach, dostępnych w sklepach. Nawet w krajach rozwijających się, czyli bardziej zacofanych w porównaniu z resztą świata, konsumpcja zaczyna mieć przewagę nad produkcją.

Konsumenci zmieniają nawyki


— Kolejnym czynnikiem, który wskazuje na wzrost konsumpcji mleka i produktów mlecznych w przyszłości jest fakt, że ludzie zaczynają zmieniać swoje nawyki żywieniowe — mówi Leszek Jarosz. — Stawiają na produkty zdrowej i wysokiej jakości, gdyż mają coraz wyższą świadomość, że to, co jedzą, ma bezpośredni wpływ na długość i jakość życia. Z biegiem czasy wydłuża się też średnia życia i w społeczeństwach wysoko rozwiniętych zauważalne jest ich powolne starzenie. Mamy więc do czynienia z coraz większą liczbą konsumentów w wieku średnim i starszych. Ta grupa nabywców kupuje nabiał często i chętnie, bo jest on dla nich podstawowym źródłem białka w pożywieniu.

Potencjał krajów rozwijających się


Ekonomia — to drugi, nie mniej istotny od demografii czynnik rozwoju konsumpcji. Rozwój ekonomiczny dotyczy całego świata, nawet tych państw, które stoją na dość wysokim jego poziomie. Jednak w najbliższych latach rozwój ekonomiczny będzie w największym stopniu dotyczył społeczeństw rozwijających się, przede wszystkim w Azji i w Afryce. Wraz ze wzrostem rozwoju zauważalny jest wzrost liczebny klasy średniej. Dla przykładu — w Indiach, które kojarzone są jako kraj ubogi, klasa średnia to już ponad 100 milionów mieszkańców. To ogromny potencjał dla producentów z różnych branż, w tym dla producentów żywności. Bo klasa średnia to ludzie, którzy mają spore możliwości finansowe, za którymi idą nowe nadwyki żywieniowe. Przedstawiciele klasy średniej zmieniają swój model żywienia, kupują produkty droższe i lepszej jakości. Im większy rozwój tej klasy, tym większa szansa nie tylko dla rynku mleka, ale też dla przetwórców. Bo osoby dobrze sytuowane nie poprzestaną na samym mleku, ale też będą kupować dobrej jakości sery czy jogurty.

Do produkcji mleka mamy warunki doskonałe


Trzeci czynnik, który ma wpływ na rozwój konsumpcji na świecie to środowisko. Obecnie eksploatujemy już niemal całe dostępne nam rejony przyrody. Oczywiście, w wielu krajach uboga produkcja ma związek z ograniczonymi warunkami geograficznymi. Jednak naszego kraju to nie dotyczy. — Polska ma naprawdę dobre położenie i sprzyjające warunki do produkcji mleka. Takich obszarów w skali świata jest naprawdę mało, dlatego warto zdać sobie sprawę z naszego potencjału i wykorzystać wszystkie możliwości, jakie dają nam warunki naturalne. Oczywiście, przy wykorzystaniu nowoczesnych technologii oraz regulacji prawnych — przekonuje prezes Jarosz.

Co ma susza w Stanach do produkcji mleka w Polsce?


Te trzy wymienione czynniki rozwoju konsumpcji na świecie można dość łatwo przeanalizować i przewidzieć, jak poszczególne wskaźniki będą zachowywały się w przyszłości. — Jednak oprócz tych trzech pewnych kwestii, sporo jest niewiadomych, których nie można przewidzieć i nie mamy na nie żadnego wpływu — mówi Leszek Jarosz. — Jednym z nich jest pogoda i warunki klimatyczne. Na susze w USA polscy rolnicy nie mają wpływu, jednak jej efekty dotkną ich bezpośrednio. Wraz z suszą spadnie bowiem produkcja soi i zbóż, a co za tym idzie — wzrośnie cena pasz dla bydła mlecznego. Choć jest to lokalne zjawisko na drugim końcu świata, polski rolnik odczuje jego skutki.

Popyt rośnie szybciej niż produkcja


Jednak bez względu na warunki pogodowe, popyt na mleko i produkty mleczne będzie z roku na rok rósł. Działoby się tak nawet wtedy, gdyby ludzie nie zmieniali nawyków żywieniowych, a przecież zmieniają i to z korzyścią dla producentów mleka. Na podstawie produkcji i sprzedaży mleka w latach poprzednich widać, że popyt na mleko rośnie średnio o około 2,7 procenta w skali roku. Rośnie też produkcja — szacuje się, że do 2017 roku światowa produkcja mleka będzie rosła o około 2 procent rocznie. Gołym okiem widać, że popyt rośnie i będzie rósł dużo szybciej niż produkcja. Okazuje się więc, że czeka nas deficyt mleka. To dobra wiadomość dla hodowców bydła mlecznego, którzy będą mogli zwiększyć produkcję.

Warto też pamiętać o tym, że są na świecie obszary (i jest ich całkiem sporo), które pod względem produkcji mleka nigdy nie będą samowystarczalne i muszą importować mleko zza granicy. Jako przykład niech posłużą Chiny — to olbrzymi kraj i wydawałoby się, że jest w stanie rozwinąć produkcję na dość dużą skalę. Niestety, ograniczeniem są warunki geograficzne — jedynie 14 procent wielkiej powierzchni użytkowanych jest jako ziemia rolnicza.

Globalne aspekty lokalnej ceny


Podczas debaty nad przyszłością rynku mleka nie można pominąć kwestii ceny. Na nią również ma wpływ nie tylko to, co dzieje się lokalnie, ale globalne wahania. Wróćmy do wspomnianej już we wstępie Nowej Zelandii. To malutki kraj, ale o genialnych warunkach naturalnych — eksportuje tyle samo mleka, co wszystkie kraje Unii Europejskiej naraz. Susza w Nowej Zelandii, a co za tym idzie — spadek produkcji, mają więc realny wpływ na kształtowanie się cen mleka na światowych rynkach. Patrząc na nasz lokalny rynek, ceny mleka ulegały w ostatnich latach sporym wahaniom. W 2013 roku odnotowano spory wzrost, w 2014 roku nastąpił spory spadek cen, obecnie — po trzech miesiącach 2015 roku — możemy uznać, że ceny nieco wzrosły, a sytuacja na rynku mleka ustabilizowała się.

Jednak same ceny mleka to nie wszystko. Producentów i przetwórców mleka dużo bardziej powinna interesować różnica pomiędzy ceną mleka a ceną paszy dla krów. Im ta różnica jest wyższa, tym produkcja będzie bardziej opłacalna. W 2014 roku, pomimo spadków cen mleka, różnica pomiędzy kosztem zakupu paszy, a kwotą, którą producenci otrzymywali za swoje mleko, była bardzo korzystna.

Rosja długo nie pokryje swojego zapotrzebowania


Co nas czeka w najbliższej przyszłości? — W perspektywie krótkoterminowej trzeba wziąć pod uwagę kilka aspektów. Przede wszystkim rosyjskie embargo, które spędza sen z powiek nie tylko producentom mleka, ale też innym producentom żywności — wyjaśnia Leszek Jarosz z DeLaval. — Embargo w różnym stopniu dotknęło różne kraje, jednak jest kwestią oczywistą, że niekorzystnie wpłynęło na produkcję oraz jej zbyt. W perspektywie długofalowej może się jednak okazać, że nakładając embargo Rosja strzeliła sobie w kolano. Zauważmy, że producenci po zamknięciu się dla nich jednego rynku, z powodzeniem poszukują nowych rynków zbytu. Natomiast Rosja została bez dostaw mleka z zewnątrz i bez szans na zwiększenie produkcji do takiego stopnia, aby pokryła sto procent zapotrzebowania na mleko. Rosjanie bardzo chętnie kupują nowoczesne zachodnie technologie, ale nie wdrażają wiedzy, długo więc nie będą produkować na wysokim poziomie.

Ceny stabilne z tendencją do wzrostu


Jak w najbliższym czasie będą kształtowały się ceny mleka? Dane z pierwszego kwartału pokazują, że ceny zarówno w Polsce, jak i w całej Europie ustabilizowały się. Szacuje się, że w przyszłym kwartale zaczną nieznacznie rosnąć, co w połączeniu z niezmienioną ceną pasz, da w efekcie większe zyski producentom. Niestety, tę dobrą perspektywę nieco osłabia zarówno rosyjskie embargo, jak i kary, jakie rolnicy będą musieli zapłacić za przekroczenie kwot mlecznych. Do tego musimy dodać podmioty skupujące, czyli mleczarnie, które będą ostrożne w ustalaniu cen skupu. Możemy więc zakładać, że będzie to dla producentów mleka trudny rok, na pewno najtrudniejszy w tej dekadzie.

Czas na rozwój jest teraz


Jednak ten rok za kilka miesięcy skończy się. Co później. Przede wszystkim zniesienie kwot mlecznych wpłynie na to, że produkcja mleka wzrośnie o około 7-8 procent. Głównymi producentami tej nadwyżki będą: Niemcy, Francja, Irlandia i Polska. Długookresowa perspektywa jest całkiem dobra. Szacuje się, że od 2020 roku Polska będzie produkowała 2,2 miliony ton mleka więcej. Ktoś te miliony ton musi wyprodukować. I ktoś za nie zapłaci. To duża szansa dla producentów mleka na rozwój hodowli, inwestycje w infrastrukturę i nowe technologie oraz na lepszą sytuacje finansową.

Anna Banaszkiewicz, "Rolnicze ABC"

Artykuł ukazał się w miesięczniku "Rolnicze ABC" nr 4 (295) 15 kwietnia 2015 r.

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Polub nas na Facebooku:

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB