Niedziela, 15 lutego 2026

Piwoniowe żniwa to wyścig z czasem

2025-06-09 01:10:37 (ost. akt: 2026-01-02 08:56:53)
Podczas zbiorów na plantacji piwonii w Brzoziu Lubawskim

Podczas zbiorów na plantacji piwonii w Brzoziu Lubawskim

Autor zdjęcia: Stanisław R. Ulatowski

Podziel się:

„Piwonia to kwestia godziny” — takie hasło towarzyszy piwoniowym żniwom. Minął czerwiec — wyjątkowy czas na plantacjach piwonii w gospodarstwie rolnym Jana Falkowskiego z Brzozia Lubawskiego, gdyż właśnie wtedy trwa tam sezon zbiorów. Ta wymagająca roślina nazywana jest też różą świętojańską.

Od blisko dziesięciu lat na niemal pięciohektarowej plantacji należącej do Jana Falkowskiego trwają piwoniowe żniwa. Poletka nie wyglądają zbyt atrakcyjnie, gdyż piwonie zbiera się, kiedy osiągają stadium pąków. Ten moment wzrostu roślin trzeba pilnie obserwować, bo idealna chwila na zbiór mija błyskawicznie.
— Plantację w tym momencie trzeba odwiedzać nawet pięć razy dziennie — wyjaśnia Christian Kooiman, holenderski specjalista od hodowli piwonii i wspólnik Jana Falkowskiego. — Piwonia to jest kwestia godziny — dodaje. — Rankiem na plantacji widzę, że kwiaty nie są jeszcze gotowe do zbioru, ale za dwie godziny przy sprzyjającej aurze pąki są już na tyle rozwinięte, że należy jak najszybciej rozpocząć zbiór kwiatów. Wtedy w pole ruszają ekipy, które wycinają odpowiednie gałązki piwonii. Każdy kwiat jest starannie ścinany ręcznie, by zachować jego świeżość i idealną formę.

Kwiaty usypiają w chłodzie

W tym momencie ważne jest, by w ciągu godziny gałązki z pąkami trafiły do hali, gdzie czekają kolejni pracownicy. Oni formują łodygi i wiążą w bukiety. Mają na taką operację kolejną godzinę. Następnie wiązanki trafiają do magazynu, w którym panuje temperatura 2 stopni Celsjusza. Niska temperatura powoduje, że kwiaty zostają uśpione. — W takich warunkach piwonie mogą być zahibernowane bez wody nawet przez kilka tygodni. Brzmi to niewiarygodnie, ale jest to prawda. Nie dotyczy to innych gatunków kwiatów, chociaż jest jeden wyjątek, który zdradzę. W ten sposób można uśpić jeszcze tylko lilie odmiany Casablanca — opowiada Christian Kooiman.

Schłodzone wiązanki, zapakowane w holenderskie firmowe kartony, ładowane są do samochodów chłodni, które jadą do Holandii, będącej centrum światowego rynku kwiatowego, gdzie trafiają na tamtejszy rynek lub ruszają w dalszą podróż nawet do bardzo oddalonych miejsc na świecie.
Kiedy piwonie znajdą się już w docelowym miejscu i w normalnej temperaturze trafią do wazonów z wodą, rozwijają się. Ogromne, barwne kwiaty rozkwitają w całej okazałości. Piwonie kochane są nie tylko w Polsce, ale i za granicą. Głównymi odbiorcami wyjątkowych piwonii są miłośnicy kwiatów z Holandii, gdzie rośliny te cieszą się ogromną popularnością. Niewielka ilość piwonii z plantacji w Brzoziu Lubawskim trafia do polskich kwiaciarni, jednak gospodarstwo Jana Falkowskiego stara się w sezonie obdarować kwiatami lokalne kościoły i placówki oświatowe do dekoracji przy okazji uroczystości i festynów.

Piwonia jest wymagająca

— Uprawa piwonii jest dość trudna i wymaga sporego doświadczenia — mówi Jan Falkowski. — Mamy w gospodarstwie podzielone zadania. Na mojej głowie jest cała agrotechnika i logistyka, natomiast Christian Kooiman jest głównym specjalistą od zbiorów. Ryzyko w uprawach jest ogromne. Jeśli nastąpi susza, wówczas liście wyrosną, a kwiatów nie będzie. Spustoszenie mogą spowodować przymrozki. Podlewanie plantacji rozpoczynamy już w okresie Wielkanocy i od tego czasu zaczyna się intensywne nawadnianie tysiącami litrów wody. Piwonie są wrażliwe na choroby i dbałość o opryski jest również bardzo ważna. Dodam, że korzeń piwonii jest długowieczny i jego trwałość oblicza się na 30 lat — zdradza Jan Falkowski.

Kwiaty piwonii często się bujają

Na ziemiach nowomiejskiej i lubawskiej piwonie potocznie nazywa się od dawna bujanami. — To określenie jako ludowa nazwa piwonii jest ciekawym przykładem regionalizmu albo gwary — wyjaśnia Jan Ostrowski, kustosz Muzeum Lokalnego Ziemi Lubawskiej w Łąkorzu. — Takie nazwy roślin często wynikają z ich wyglądu, zapachu, sposobu poruszania się na wietrze albo lokalnych wierzeń i tradycji. Duże, ciężkie kwiaty piwonii często się bujają na cienkich łodygach, szczególnie pod wpływem wiatru. To naturalne kołysanie mogło dać początek potocznej nazwie „bujan”. W wielu regionach Polski te same rośliny nazywa się różnie; piwonia może być nazywana różą świętojańską. Określenie „bujan” mogło być więc lokalnym ujęciem używanym w konkretnej wsi lub regionie, które przetrwało w ustnej tradycji — wyjaśnia Jan Ostrowski.
Stanisław R. Ulatowski




Polub nas na Facebooku:

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB